Ciepłe spojrzenie na marginalizowanych ludzi. Koreański „Baby Broker” już w kinach
28 października, 2022
Wielki powrót do legendarnej szkoły lotniczej. „Top Gun: Maverick” na Blu-ray i DVD
31 października, 2022

U szczytu kariery poszła własną drogą. Oparta na faktach powieść o Romy Schneider

Miłość zawiodła ją do Francji, a sztuka tam zatrzymała ( fot. flickr.com)

Dwudziestoletnia Romy Schneider była najlepiej opłacaną niemieckojęzyczną aktorką lat pięćdziesiątych. Rola Sisi, młodziutkiej cesarzowej, przyniosła jej międzynarodową sławę, uwielbienie widzów, ogromne pieniądze i status gwiazdy, ale jednocześnie wtłoczyła w ramy niewiniątka – zarówno na ekranie, jak i w życiu. W obliczu oczekiwań rodziny i rzeszy fanów, którzy widzą w niej ideał, a nie dorastającą dziewczynę, Romy nie miała odwagi, by zerwać z przesłodzonym wizerunkiem i rozwijać się artystycznie. Wszystko zmieniło się, gdy w jej życiu pojawił się Alain Delon, debiutujący francuski aktor, będący zupełnym przeciwieństwem osób z jej otoczenia. Po burzliwym początku znajomości między młodymi zrodził się romans i dziewczyna zdecydowała się podążyć za ukochanym do Paryża. Ten związek mógł jednak zniszczyć nie tylko jej karierę, ale także relacje z najbliższymi. Niespodziewana propozycja od włoskiego reżysera stała się dla aktorki okazją do zawalczenia o siebie. Michelle Marly, autorka książki „Romy i droga do Paryża”, przedstawia drogę, jaką gwiazda musiała przebyć, żeby uwolnić się od wizerunku Sisi i stać się tą wersją siebie, którą zawsze chciała być.

Lecący z Monachium samolot linii Air France przebił się przez warstwę chmur nad Île-de-France i za małym okrągłym oknem ukazał się widok łąk oraz pól uprawnych. Z tej wysokości wsie z położonymi zadziwiająco blisko siebie zagrodami wyglądały jak krajobrazowa gra planszowa z pionkami w kształcie maleńkich domków. Ostry skręt i wtem w dole pojawiła się metropolia z imponującymi, jasnymi budowlami o dachach pokrytych łupkiem, gdzieniegdzie otoczonych zielenią, przecięta wstęgą połyskującej ciemnej rzeki. Nawet z tej odległości, mimo zamglenia, dało się wyczuć szczególną atmosferę, o której śpiewano w amerykańskiej piosence sprzed dziesięcioleci – April in Paris. Odnosiło się wrażenie, jakby wiosna tylko czekała, żeby móc zaprezentować podróżnym swoje uroki.

Podobnie jak większość pasażerów Rosemarie Albach marzyła o wypiciu kawy w cieniu kwitnących drzew, chłonąc ich jedyny w swoim rodzaju wiosenny słodki zapach i czując na skórze lekki powiew orzeźwiającej bryzy.

Nucąc cichutko stary szlagier, oderwała wzrok od okna, by spojrzeć w lusterko umieszczone wewnątrz małej puderniczki. Leciała do pracy, co oznaczało, że zarówno uroda francuskiej stolicy, jak i uroki wiosny zejdą na drugi plan i nie będą niczym więcej, jak tylko tłem dla dziewiętnastoletniej kobiety. A w zasadzie jeszcze dziewczyny, która znajdzie się od razu w centrum uwagi – a to wymagało od niej perfekcyjnego wyglądu przez cały czas.

Faktycznie jej gęste, ciemne włosy za sprawą dużej ilości lakieru były ułożone równie nienagannie, jak tuż po wyjściu z salonu fryzjerskiego, do którego udała się przed odlotem. Tusz do rzęs się nie rozmazał. Poprawy wymagały jednak usta, które pociągnęła pomadką zaraz po zakończeniu posiłku serwowanego na pokładzie samolotu. Na koniec szybko upudrowała nos, po czym schowała wszystkie kosmetyki do torebki. Cichutko podśpiewując, ponownie spojrzała przez okno, za którym w miejsce panoramy wielkiego miasta, widzianej z lotu ptaka, ukazał się idylliczny krajobraz wokół lotniska Orly. Rozległy, niezabudowany teren nagle kończył się betonowym pasem, który teraz wydawał się na wyciągnięcie ręki. Romy przeszło przez myśl, że gdyby tyle nie latała, to zapewne w tym momencie poczułaby ogromny strach, że samolot rozbije się o twardą nawierzchnię.

Maszyna wylądowała z silnym uderzeniem. Gwałtowne szarpnięcie rzuciło dziewczynę do przodu pomimo ciasno zapiętego pasa bezpieczeństwa, zaś ostre hamowanie wbiło na powrót w miękkie tapicerowane oparcie fotela. Romy poczuła podchodzący do gardła żołądek, w którym musowały bąbelki dwutlenku węgla. W tym momencie pożałowała, że nie zrezygnowała z drugiego kieliszka szampana, podawanego pasażerom pierwszej klasy. Ale wypity alkohol przynajmniej sprawił, że nieco się odprężyła, co również było jej bardzo potrzebne, gdyż zaraz po wylądowaniu na Orly miała w świetle kamer i fleszy poznać swojego nowego partnera filmowego. Ponadto na płycie lotniska mieli się pojawić najważniejsi przedstawiciele francuskiej prasy, co oznaczało konieczność nieustannego uśmiechania się. Musiała także sprawiać wrażenie, że lądowanie na francuskiej ziemi zniosła o wiele lepiej niż w rzeczywistości. Z reguły przy takich okazjach szampan działał równie dobrze, jak wypity od czasu do czasu w garderobie czy 11 za kulisami planu filmowego kieliszek czegoś mocniejszego. Jednak trunek w zbyt dużych ilościach miał działanie zgoła odwrotne. Doprawdy, należało zrezygnować z drugiej dawki alkoholu!

Gdy to sobie uświadomiła, momentalnie odechciało jej się śpiewać. Zacisnęła wargi i melodia natychmiast się urwała. – Pilot mógłby jednak lądować z trochę większym wyczuciem – zauważyła siedząca obok matka. – Bienvenue à Paris. – Z pokładowego głośnika popłynął głos stewardesy. – Witamy w Paryżu. Niestety jest bardzo zimno. Wieża podała, że temperatura wynosi poniżej sześciu stopni. Prosimy nie zapomnieć płaszczy.

O autorce

Michelle Marly jest pseudonimem literackim bestsellerowej autorki i znanej dziennikarki Micaeli Jary, urodzonej w Hamburgu w 1956 roku, córki pochodzącego z Siemianowic Śląskich znanego pianisty i kompozytora Michaela Jary’ego (prawdziwe nazwisko Michał Jarczyk) oraz niezwykle popularnej w latach 50. ubiegłego wieku niemieckiej modelki Christiany Michaelis. Marly wyrastała w świecie zarówno muzyki, filmu, jak i mody, co miało wpływ na jej karierę zawodową.

Po studiach podjęła pracę jako dziennikarka w czasopismach kobiecych, z których kilkoma kierowała jako redaktorka naczelna. Wiele lat spędziła w Paryżu. Po ogromnym sukcesie jej powieści, przetłumaczonych na kilkanaście języków, poświęciła się wyłącznie pisaniu książek. Jednym z jej olbrzymich sukcesów jest bestsellerowa powieść „Mademoiselle Coco. Miłość zaklęta w zapachu”. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *