Czym jest szczęście? „Miłość po dwóch stronach Atlantyku” na scenie Spektaklove
29 września, 2021
Epicka opowieść o stracie i ocaleniu. Premiera książki „Pamiętnik Mary Berg”
30 września, 2021

„Wielka gra”. Fascynująca historia Konkursów Chopinowskich piórem Jerzego Waldorffa

W XVIII Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina weźmie udział 87 pianistów (fot. mat. pras.)

Międzynarodowy Konkurs Pianistycznych im. Fryderyka Chopina to jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych konkursów muzycznych. Zwycięstwo otwiera drogę do światowej sławy. Jeden mały błąd wystarczy, żeby marzenia legły w gruzach. Dawniej pod gmach filharmonii wzywano milicję, żeby uspokoiła awanturujący się tłum. Najważniejszy jest jednak on, Fryderyk Chopin, a jego muzyka ciągle jest wyzwaniem. Na XVIII Konkurs Chopinowski znowu czeka cały świat – a jego historię przybliża książka „Wielka gra. Rzecz o Konkursach Chopinowskich”. To pełna anegdot, barwna opowieść legendarnego krytyka muzycznego Jerzego Waldorffa, przypominająca losy Konkursów od 1927 roku, z dodatkowym rozdziałem autorstwa dziennikarza muzycznego Jacka Hawryluka.

Co pięć lat biorą w nim udział piekielnie utalentowani młodzi pianiści, dla których konkurs to wyczerpujący maraton, wojna nerwów i decydujące starcie. Po zwycięstwie Marthy Argerich czy Krystiana Zimermana usłyszał o nich cały świat. Za Ivo Pogorelicia czy Ingolfa Wundera niejeden trzymał kciuki aż do bólu. Konkursowa publiczność zawsze ma swoje zdanie, a raz na pięć lat zdarza się, że taksówkarz wie najlepiej, jak wykonać finał sonaty b-moll, a pasażerowie tramwaju kłócą się o technikę gry ulubionego pianisty.

We wstępie Jacka Hawryluka czytamy: „Wielka gra” to książka szczególna i bardzo osobista – historia Konkursów Chopinowskich, których Waldorff był świadkiem od samego początku. Od 1927 roku, gdy w majątku na poznańskiej wsi próbował za wszelką cenę zbudować radio, by słuchać transmisji. Potem obserwował zmagania już „od środka”, w Filharmonii w Warszawie. Waldorff, dusza towarzystwa, przyjaźnił się z występującymi pianistami, a po II wojnie stał się prawdziwą wyrocznią, człowiekiem, którego opinii się słuchało i który, jak to on, nie wahał się ostro krytykować swych oponentów oraz kontrowersyjnych werdyktów jury. Dziś często brakuje nam takiego bezpośredniego i bezkompromisowego głosu.

Finał III Konkursu, 1937 (fot. wikipedia.org)

Fragment książki

„Otóż zdarzyło się pewnego nieszczęsnego poranka owego roku 1932, że gdy zaczął się produkować młody polski kandydat, z pustego lewego balkonu raptem się rozległo szczekanie psa. Najwyraźniej psa! Przewodniczący dzwonkiem przerwał grę, woźni ruszyli na piętro w poszukiwaniu psa, ale go nie znaleźli. Pianista stremowany podwójnie rozpoczął grę po raz drugi, aliści za chwilę pies zaczął znowu szczekać, tyle że z balkonu prawego. Po jakiejś chwili pies znów się odezwał, z pustego balkonu na wprost.

Na sali rozległy się chichoty. Woźni skoczyli, ale tymczasem ostatecznie wyprowadzony z równowagi kandydat z dalszego udziału w Konkursie zrezygnował. A po przerwie pies już się nie odezwał i nikt nigdy się nie dowiedział, skąd wziął się w Filharmonii Warszawskiej i dlaczego akurat gra tego młodego kandydata nie przypadła mu do gustu.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.