Walka płci na scenie Dramatycznego. „Księżniczka Turandot” jako chińska baśń
28 września, 2019
Co by było, gdyby w 1964 roku wybuchła III wojna światowa? „Czerwone żniwa” cz.1
30 września, 2019

Smarzowskiego jazda po krawędzi. „Kręcone siekierą” odsłania kulisy jego filmów

Wojciech Smarzowski to artysta bezkompromisowy, bezwzględnie podporządkowany sprawie jaką jest dobro filmu (fot. Bartosz Mrozowski)

„Małżowina”, „Wesele”, „Dom Zły”, „Róża”, „Drogówka”, „Pod Mocnym Aniołem”, „Wołyń”, „Kler”… Premierze każdego jego filmu towarzyszy fala krytyki. Wojciechowi Smarzowskiemu zarzuca się, że tworzy kino odhumanizowane, mroczne oraz brudne i tapla się w najbardziej plugawych stronach człowieczeństwa, pomijając jasną stronę życia. Marcin Rychcik, nie tylko jako autor książki „Kręcone siekierą. 9 seansów Smarzowskiego”, ale równocześnie aktor, który zagrał w filmie „Kler” – zanurza się tej filmowej rzeczywistości. Z jego obserwacji i wielokrotnych rozmów z aktorami oraz członkami ekip filmowych wyłania się fascynujący świat kina Smarzowskiego i on sam jako artysta bezkompromisowy, bezwzględnie podporządkowany sprawie jaką jest dobro filmu, a za którym mimo to cały plan poszedłby w ogień. Sam twórca wielokrotnie w wywiadach wspominał o tym, jak głęboko praca wnika w jego życie oraz o intencjach i emocjach przy powstawaniu filmów. Tym razem widzowie mają możliwość doświadczenia ich oczami osób, które towarzyszyły reżyserowi w procesie ich tworzenia. Wiele z zapisanych przez autora opowieści porusza do głębi, a przy okazji odkrywa tajemnice z planów filmowych, które z pewnością zainteresują miłośników kina.

Jak wyglądała praca na planie „Wołynia”, kto w „Weselu” przeniósł trupa dziadka do futerału na kontrabas, a kto ukradł całą kasę? W jaki sposób Smarzowski konstruuje słynne już „ostatnie ujęcie” i jak wyglądało jego przypadkowe spotkanie z Jerzym Pilchem? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znaleźć można w książce „Kręcone siekierą. 9 seansów Smarzowskiego”. Zabawne, dosadne, czasem przygnębiające, ale przede wszystkim – prawdziwe, jak filmy Smarzowskiego. Nie jest to biografia ani wywiad-rzeka z reżyserem, nie jest też hołd składany twórcy. To opowieści aktorów i członków ekip filmowych – historie z planów, anegdoty, relacje z przypadkowych spotkań, które przerodziły się w wieloletnie przyjaźnie, spostrzeżenia. Przybliżają one do świata reżysera i rozwikłania zagadki, kim jest Wojtek Smarzowski i dlaczego kreuje w swoich filmach tak odpychającą i przerażającą rzeczywistość, a bohaterów doprowadza do granic człowieczeństwa, jakby hołdował zasadzie, że „nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej”.

Nie jest to więc książka mająca jednego bohatera. Pojawiają się w niej historie opowiedziane m.in. przez: Agatę Kuleszę, Arkadiusza Jakubika, Roberta Więckiewicza, Kingę Preis, Mariana Dziędziela, Lecha Dyblika, Marcina Świetlickiego, Julię Kijowską, Bartłomieja Topę, Michalinę Łabacz i Piotra Sobocińskiego jr. Marcin Rychcik wydobywa z cienia bohaterów drugiego, trzeciego i czwartego planu, oddaje głos montażystom, autorom zdjęć i muzyki, szwenkierom, scenografom, charakteryzatorom i innym pracującym na ostateczny kształt filmu. Zafascynowany kinem pochyla się nad procesem prowadzenia aktorów, tworzenia postaci, aktorstwem „z trzewi”, poszukiwania stanów emocjonalnych, budowania scen. Zabiera czytelnika w ciekawą i osobliwą podróż na zaplecze produkcji filmowej.

(fot. mat. pras.)

Inni o Smarzowskim

„Nie mogę oglądać Róży. W chwili gdy słyszę muzykę Mikołaja, chce mi się płakać. To moja ukochana postać i nie mam do niej dystansu. Róża Kwiatkowska głęboko we mnie tkwi. Jak drzazga” – mówi aktorka Agata Kulesza. Kinga Preis dodaje, że „dialogi przegadywali na próbach w wytwórni filmowej długo przed zdjęciami, siedząc naprzeciw siebie w kostiumach”. – Mimo poukładanego ściśle tekstu i panowania nad nim Wojtek pytał nas o rozmaite warianty i rozwiązania niemal w każdym wątku. Rozpulchniał naszą wyobraźnię. To było wspólne zastanawianie się nad tym, czy wypowiadane słowa i sytuacje mogłyby faktycznie mieć miejsce. To ciekawe, bo tekst się właściwie nie zmieniał, ale zmienialiśmy się my sami – podkreśla aktorka.

„Spotkanie z kinem Smarzowskiego zawsze jest dla mnie wyprawą do najbardziej ciemnych zakamarków ludzkiego wnętrza. A świat wiejskiego wesela, eksterminacja Mazurów czy milicyjny kryminał rodem z PRL-u są tylko pretekstem, aby wejść do środka człowieka i zobaczyć, co się tam dzieje. Postawić go pod ścianą w najbardziej ekstremalnej sytuacji. W końcu to siekiera jest rozpoznawalnym znakiem tego kina. Smarzowski w domu ma całą ich kolekcję. Co bardziej cenne i oryginalne eksponaty skupuje. Ma ich kilkadziesiąt. W przypływie dobrego humoru wyciąga je z walizek, z szaf oraz innych sobie tylko znanych kątów i układa je na wielkim stole. To porządna kolekcja, a on potrafi zajmująco o nich opowiadać. To chyba nie jest zdrowe, prawda? Kto normalny zbiera siekiery? – zastanawia się Arkadiusz Jakubik. „To specyficzny typ: dość zamknięty, bardziej słuchający niż gadający, ale też inteligentny, dowcipny, ale bardziej dla swoich, dla swojego kręgu. I takie dość dziwne ego – uparciuch, do końca obstający przy swoim, zdecydowany artysta, który nie zgadza się na kompromisy. W Smarzolu artysta sukinsyn walczy z wrodzoną empatią. Muchy nie skrzywdzi, a kiedy musi, bywa na swój sposób bezwzględny” – mówi o reżyserze Tymon Tymański, autor muzyki do „Wesela”, który również zagrał w tym filmie.

O autorze

Marcin Rychcik to muzyk i aktor, przez lata związany z Teatrem Rampa. Wcielał się tam w rolę Jima Morrisona w przedstawieniu „Jeździec Burzy”. Jest autorem biografii Romana Wilhelmiego. Na dużym ekranie zadebiutował w filmie „Kler” Wojtka Smarzowskiego. Gra również w teatrze i w zespołach rockowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *