„Przez całe życie służył Ojczyźnie sztuką”. Józef Brandt w Narodowym
Czerwiec 23, 2018
Brudy wyciągnięte na światło dzienne. „Epoka milczenia” bez tabu o II RP
Czerwiec 24, 2018

„Marzy nam się występ z Depeche Mode czy Metallicą”. Wywiad z zespołem TULIA

Tulia Biczak, Joanna Sinkiewicz, Patrycja Nowicka, Dominika Siepka czyli zespół TULIA (fot. Grzegorz Gołębiowski)

Jeszcze sześć miesięcy temu praktycznie nikt o nich nie słyszał, a teraz zespół TULIA szturmem podbija polski rynek muzyczny. Zaczęło się niewinnie od własnych wersji utworów Depeche Mode i Dawida Podsiadło. Teraz mają już na koncie debiutancką płytę, a na Festiwalu w Opolu piosenką „Jeszcze Cię nie ma” zdobyły aż trzy nagrody. – Żadna z nas nie miała oczekiwań, poza tym, że chciałyśmy dobrze wypaść – mówią zgodnie Tulia, Joanna, Patrycja i Dominika. O swoich początkach, planach i marzeniach opowiadają portalowi Kultura wokół Nas.

Niesamowity sukces w debiucie na Festiwalu w Opolu. Spodziewałyście się takiego wyniku i nie jednej, ale aż trzech nagród?

Byłyśmy całkowitymi debiutantkami w Opolu, ale wystąpiłyśmy podczas Konkursu Premier. Dla nas to było podwójnie coś wyjątkowego i zaskakującego. Nie spodziewałyśmy się zupełnie nagród i byłyśmy tam tylko po to, by zaprezentować nowy singiel z debiutanckiej płyty. Żadna z nas nie miała oczekiwań, poza tym, że chciałyśmy dobrze wypaść.

Jakie uczucie być w tym szczególnym miejscu, Opole to w końcu miejsce z historią?

Myślę, że wszystkie się cieszyłyśmy, skupiałyśmy się na próbach, które były już kilka dni wcześniej. Na samym koncercie, gdy usłyszałyśmy, że publiczność klaszcze, bawi się i przeżywa muzykę razem z nami, to byłyśmy szczerze poruszone. Jak tylko zeszłyśmy ze sceny, za kulisami polały się łzy wzruszenia.

Samo to, że miałyśmy możliwość wystąpienia na tak kultowej scenie było spełnieniem marzeń. Nie myślałyśmy, że dostaniemy jakąkolwiek nagrodę. Najpierw okazało się, że dostałyśmy się do najlepszej „trójki”, następnie, że otrzymałyśmy nagrodę ZAiKS-u, potem od jury i wreszcie publiczności. Po prostu ogromne niedowierzanie, co było widać na naszych twarzach. Te reakcje idealnie oddają, co się z nami działo, nasz stan ducha.

Wasza piosenka całkowicie różniła się od pozostałych i niekoniecznie była propozycją festiwalową. W tym tkwi sekret waszego sukcesu?

Niektóre z nas były pierwszy raz w Opolu, kręcąc klip do singla „Jeszcze Cię nie ma”. Bardzo miło wspominamy ten czas, ponieważ nagrywałyśmy ten teledysk w Muzeum Wsi Opolskiej w przepięknych okolicznościach przyrody. Towarzyszyły nam też zwierzęta. To była naprawdę fajna współpraca. Nie spodziewałyśmy się, że zwierzęta mogą na tyle dobrze wypaść i powtarzać sceny. Duża w tym oczywiście zasługa opiekunów.

Były tam koń, wilczur…

Tak, wilczur czechosłowacki to szczególna rasa, która powstała z połączenia wilka i wilczura. Jeszcze była sowa puszczyk oraz kozy i owce.

W nagraniu teledysku do premierowego singla wzięły udział żywe zwierzęta (fot. Grzegorz Gołębiowski)

Wspomniany singiel to wasz pierwszy autorski utwór. Co to za piosenka?

Do tej pory wypuściłyśmy dwa covery utworów Depeche Mode i Dawida Podsiadło. Ten singiel został napisany specjalnie dla nas. Charakter kompozycji mówi o tym, jakie jesteśmy, ale jest dosyć nieoczywisty. Jeżeli chodzi o warstwę tekstową można go odbierać w rożny sposób i wszystko zależy od słuchacza. My nie chcemy niczego narzucać, ponieważ naszym zdaniem artysta powinien oddać muzykę, żeby publiczność mogła z niej skorzystać na własne potrzeby.

W tym utworze akurat podmiot liryczny zadaje pytania i zastanawia się. To, czego nie ma, czy nigdy nie było, czy jeszcze nie ma może być dla każdego odbiorcy czymś innym. Do tej pory słyszałyśmy, że dla jednych jest to dziecko, na które czekają, dla innych szczęście, miłość. Niektórzy mówili nam też o wierze, o Bogu czy relacjach dziecko-rodzic. Wzruszamy się, jak słyszymy o wrażeniach słuchaczy.

Na ile płyta jest wynikiem próśb i pozytywnych komentarzy na wasz temat? Czy rzeczywiście nie planowałyście wydania albumu?

Po opublikowaniu amatorskiego nagrania odezwali się do nas producenci muzyczni i zaproponowali współpracę, na początku eksperymentalną. Nagrałyśmy cztery utwory, „Enjoy your silence” Depeche Mode, „Nieznajomego” Dawida Podsiadło, a także piosenki Metallica i Seweryna Krajewskiego. Do tego doszły cztery zimowe klipy, z których na razie zaprezentowane zostały dwa. Nie sądziłyśmy jednak, że nagramy płytę, to też był eksperyment, ale jak widać udany. Nie planowałyśmy tego, ponieważ nie tworzyłyśmy wcześniej zespołu. Jesteśmy nim dopiero od niecałych sześciu miesięcy. Znałyśmy się z Zespołu Pieśni i Tańca, w którym każda z nas robiła coś innego, tańczyła, śpiewała czy była w kapeli. Nie spotykałyśmy się razem, żeby coś tworzyć czy śpiewać.

Komentarze ludzi dotyczące tego, co chcieliby usłyszeć w naszym wykonaniu oczywiście brałyśmy pod uwagę. Można dzięki temu usłyszeć utwory „Jaskółka uwięziona” Stana Borysa czy „Kiedy powiem sobie dość” zespołu O.N.A. To są już zrealizowane utwory, o które słuchacze nas poprosili. W planach miałyśmy nieco inne, ale postawiłyśmy głównie na muzykę polską lat. 80. i 90. XX wieku.

Zespół TULIA w komplecie (fot. Grzegorz Gołębiowski)

Wszystkie jesteście ze Szczecina, ale wasze stroje nie oddają klimatu tamtego regionu.

Nie, ponieważ Szczecin nie ma opracowanych swoich regionalizmów. Właściwie nie mamy w tym mieście własnego folkloru, ani w najbliższej okolicy. Należąc do Zespołu Pieśni i Tańca mogłyśmy jednak poznać kulturę Polski. To były choreografie, tańce, zabawy z różnych regionów naszego kraju. Te stroje, w których występujemy to stroje opoczyńskie, zresztą bardzo podobne do tych narodowych, łowickich. Przypadły nam do gustu i w takich chciałyśmy występować. Wcześniej miałyśmy już do czynienia już ze wszystkimi, od góralskich na południu przez centralną Polskę aż do kaszubskich na północy. Prezentując taki odświętny strój chcemy przybliżać kulturę naszego kraju odbiorcom, widzom i słuchaczom.

Taka stylistyka to jest właśnie to, co Wam w duszy gra?

Tak, to koresponduje ze śpiewem białym i instrumentarium, jakie mamy na płycie.

Pewnie odczuwacie już popularność,  jak się z nią mierzycie?

Pojawiły się na portalach plotkarskich artykuły na nasz temat, które miały być sensacyjne, a zawierały informacje, np. że Asia kończy 20 lat. Nie chcemy w tym uczestniczyć, ponieważ zdecydowanie bardziej wolimy nagrywanie, koncerty, bycie na scenie czy spotkania ze słuchaczami. Mamy już zresztą za sobą pierwszy koncert w Łodzi. Zapraszamy też na trasę koncertową w październiku. Mamy nadzieję, że koncerty się spodobają, ponieważ razem z zespołem towarzyszącym i z Tomkiem, który gra na instrumentach ludowych, przygotowałyśmy bardzo ciekawy program.

Tulia Bińczak, jednak z członkiń zespołu (fot. Grzegorz Gołębiowski)

A co z show-biznesem, bo nie da się być artystą nie funkcjonując w tym świecie. Jesteście przygotowane na ścianki, fotoreporterów, wywiady?

To nie jest nasz główny temat, ale wiadomo, że media są potrzebne po to, żeby zaprezentować się opinii publicznej, pokazać kim jesteśmy i co robimy. To naturalna droga, że uczestnicząc w danej imprezie muzycznej wysyłamy informacje: zobaczcie nasz album. Bycie w show-biznesie wydaje się nieuniknione, ale nie zamierzamy się w to wkręcać i być w tym, jak najmniej się da. Oczywiście ten świat jest bardzo ciekawy, kolorowy, ale nie na naszą muzykę. Przede wszystkim jesteśmy zwykłymi dziewczynami, które robią to, co kochają i dzielą się swoją pasją.

Nazwa zespołu jest chyba nieprzypadkowa, bo widać ewidentnie, że Tulia jest frontmanką?

Nie, po prostu każda z nas ma inny charakter. Co prawda pierwszy cover to był mój pomysł, ale dziewczyny go ze mną zrealizowały. Wspieram zespół i kiedy dziewczyny nie mają siły albo nie wiedzą, co powiedzieć, bo się przejmują, to wtedy staram się pomagać. Na scenie występujemy razem i śpiewamy jednym głosem. W zespole każda ma równorzędną rolę.

(fot. Magdalena Dziołak)

Czy marzy Wam się występ z którymś z artystów, których utwór nagrałyście?

W pierwszej kolejności z Dawidem Podsiadło, a w drugiej z Depeche Mode, ale z Metallicą też byśmy chętnie wystąpiły. Jesteśmy generalnie otwarte na różne projekty, duety i nawet niektóre się już szykują. Poza tym lubimy utwory, które są na naszej płycie. Cenimy za nie wszystkich tych artystów, więc współpraca z każdym byłaby niesamowita. Pomarzyć zawsze można, może się spełni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *