

W sercu malowniczej, irlandzkiej wioski, dwaj farmerzy – Michael (Christopher Abbott) i jego sąsiad Jack (Barry Keoghan) – zostają uwikłani w konflikt. Jego stawką jest nie tylko ziemia, ale i przyszłość ich rodzin. Pierwszy z nich zmuszony stawić czoła cieniom przeszłości i lojalności wobec ojca, musi podjąć decyzje, które mogą zniszczyć wszystko, w co wierzy. Film inspirowany jest osobistymi przeżyciami reżyseria i autora scenariusza w jednej osobie. „Część kontekstów rodzinnych nieporozumień w filmie odzwierciedla moje osobiste doświadczenia dorastania pomiędzy rodzinami katolickimi i protestanckimi, a także w długim cieniu rodzinnych patriarchów” – mówi twórca.
Obok kwestii religijnych Chris Andrews porusza w swoim filmie również temat męskości. „Z osobistego punktu widzenia ta historia odzwierciedla moją drogę odejścia od ojca i rodziny po to, aby stać się niezależnym człowiekiem. Zawsze wiedziałem, że nie dopuszczę, aby mój syn czy córka musieli zmagać się z problemami, które mialem w dzieciństwie i wczesnej młodości” – podkresla. Częścią historii stały się rownież prawdziwe doniesienia o gangach atakujących owce na farmach. „Brutalność tych ataków przypomina wojnę, jej niewinne ofiary poniosły śmierć w rezultacie toksycznej męskości, niezdolności komunikacji i nieumiejętności rozwiązywania konfliktów w dojrzały sposób” – zauważa Andrews.

Tradycyjne wyobrażenie męskości a przemoc
Jak przyznaje producentka Ivana MacKinnon, „ta skromna opowieść o dwóch chłopskich rodzinach jest w rzeczywistości epicką historią o tym, co czyni nas prawdziwie ludzkimi w najlepszy i najgorszy sposób”. Z kolei odtwórca roli Michaela – Christopher Abbott dodaje, że „świat, w którym dzieje się ta historia, jest pełen dylematów”. – To zawsze mnie zachęca do udziału w projekcie – podkreśla amerykański aktor. Partnerujący mu Barry Keoghan zauważa, że jego rola ma w sobie dużo elementów fizycznych. – Chciałem przekonać się jak sobie z nią poradzę – przyznaje.
Andrews w swoim obrazie „Bez przebaczenia” chciał pokazać różne oblicza męskości i ich wpływ na członków społeczności. A także inną stronę swoich bohaterów, jak bardzo wiele zachowań to gra i jak bardzo wychowanie i historia zdeterminowały ich postawy. – W tych postaciach jest też inna strona – delikatność. W niektórych momentach widać, że presja, przytłaczające brzemię powodują, że zachowują się i postępują tak, a nie inaczej – podkreśla reżyser.
Jedną z przyczyn, dla których napisał ten scenariusz była potrzeba pokazania stosunku do przemocy w kulturze, w której dorastał. Była ona akceptowana i stanowiła integralną część tożsamości osób, z którymi dorastał. Jak zauważa Nora-Jane Noone, „przemoc i trauma są nierozerwalnie związane z życiem człowieka”. – To przyczyna, dla której nieustannie podejmujemy wybory, czy być wrażliwym na drugiego człowieka i z otwartą przyłbicą stawiać czoła sytuacjom kryzysowym, czy poddać się, ulec strachowi i za wszystko winić innych – przyznaje aktorka wcielająca się w postać Caroline.