Szalony pomysł, na który mogli się porwać tylko Polacy. „Gdyby to nie był Everest”
15 stycznia, 2020
Historia skandalu, który dał początek #metoo. Film „Gorący temat” już w kinach
17 stycznia, 2020

„Ten film może być dla mnie przełomem”. Dorociński i Pazura o kulisach „Psów 3”

Marcin Dorociński, Mirosław Baka i Tomasz Schuchardt w filmie „Psy 3. W imię zasad” (fot. Bartosz Mrozowski)

„My, psy, musimy się trzymać razem” – ale czy na pewno? Kultowi bohaterowie: Franz Maurer, Waldemar Morawiec i Radosław Wolf wracają i po 25 latach ich drogi ponownie się krzyżują. W ich role ponownie wcielają się: Bogusław Linda, Cezary Pazura i Artur Żmijewski. Z fabuły filmu wynika, że po 25 latach odsiadki Franz Maurer wychodzi z więzienia i wkracza w nową Polskę, w której nic nie jest takie, jak zapamiętał. Kto i co czeka na człowieka, który przez ostatnie ćwierć wieku… nie robił nic? Jak odnajdzie się w świecie, w którym dawne zasady i lojalność przestały obowiązywać? Los ponownie połączy go z „Nowym”, Wolfem i kapitanem Tadeuszem Stopczykiem (Edward Linde-Lubaszenko). Ich spotkanie zmieni wszystko. W najnowszej części „Psów” w reżyserii i według scenariusza Władysława Pasikowskiego, pojawią się też nowe twarze, m.in. Marcin Dorociński, Sebastian Fabijański, Tomasz Schuchardt, Jan Frycz i Mirosław Baka. W rozmowie z portalem Kultura wokół Nas, Pazura i Dorociński odsłaniają kulisy filmu „Psy 3. W imię zasad”, a także wspominają dwie pierwsze części kultowej produkcji.

W końcu po tylu latach razem na planie filmu „Psy 3. W imię zasad”. Jak to jest mierzyć się z legendą?

M.D. Z przyjemnością patrzyłem na to, jak ci, którzy grali we wcześniejszych częściach „Psów”, byli przygotowani i zmobilizowani, jak bardzo im się chciało. Czarek Pazura, Bogusław Linda – oni już nic nie muszą, są i tak uwielbiani. Podobnie jak reżyser Władysław Pasikowski. Bardzo dużo ryzykowali wracając do tego tytułu, ponieważ to jak mierzenie się z legendą, kultem, jakimś uwielbieniem wielu ludzi.

C.P. To przede wszystkim ogromna odpowiedzialność za słowo, wygląd, ale również przygoda. Spotkanie z tak wspaniałymi, wybitnymi aktorami. Pamiętajmy o tym, że powrót do tytułu po tylu latach wiąże się z niebezpieczeństwami. Pojawia się znak zapytania, czy jeszcze ktoś to pamięta. Mam kolegę z pochodzenia Francuza, który opowiadał mi, że oni we Francji też mają taki kultowy film, do którego zrobili trzecią część po 25 latach. Okazał się wielkim sukcesem i będą kręcić czwartą część.

Liczycie na jeszcze jedną część?

C.P. To zależy, które zakończenie wybrał reżyser, bo niektórzy mogą nie dociągnąć do czwórki. (śmiech)

(fot. Bartosz Mrozowski)

A jakie macie wspomnienia z dwóch pierwszych części „Psów”?

M.D. Wtedy to była zupełnie inna atmosfera. Wszystko zgrywało się w jedną całość: muzyka, montaż, kolory. Sam nie miałem jeszcze wyrobionego gustu filmowego, bo to było przed szkołą teatralną. Potem na roku było ze mną kilku kolegów, którzy byli wielkimi fanami i sypali cytatami z tego filmu o każdej porze dnia i nocy. Teraz to naprawdę przygoda móc spotkać się z tymi, których oglądałem będąc młodzieńcem.

Czy w tej części również pojawią się kultowe teksty?

C.P. Jak robiliśmy pierwszą czy drugą część, to nikt w ten sposób nie myślał. Jest scenariusz, który się gra i nie wiadomo, który tekst trafi.

Brutalne sceny, rozlew krwi, męski język, ale i tęsknota za pięknem i prawdą. Takie były dwie pierwsze części, a czy takie są też „Psy 3”?

M.D. Miałem przyjemność grać z Dominiką Walo, która dostała bardzo ciekawą rolę. Te dwie postaci, moja i jej są ludźmi, którzy nie wiedzą, czego w życiu szukają. Wit bardzo dużo przeszedł, jest bezpośredni i szybciej działa niż myśli. Oczywiście chcieliby żyć długo i szczęśliwie, ale czy tak będzie?

C.P. Tęsknota za pięknem jest w każdym człowieku… ale tutaj bardziej tęskni bohater Marcina i to piękno jakoś tak lgnie do niego. Do mojego to nie ma co lgnąć… (śmiech)

Dominika Walo i Marcin Dorociński (fot. Bartosz Mrozowski)

Powiedzmy nieco o fabule, co będzie się działo w trzeciej części?

C.P. Oj będzie się działo! Mówiąc o mojej postaci, to w uporządkowane życie inwalidy trzeciej grupy, czyli Waldemara Morawca wkradł się znowu Franz Maurer, który wyszedł z więzienia. Potem we dwóch odwiedzamy kolegę Wita, którego gra Marcin Dorociński.

M.D. Przychodzą i mój bohater jest tą wizytą bardzo zdziwiony. Jeden, który tyle siedział w więzieniu, a drugi bez kciuka – co oni w ogóle chcą. Akcja jest na pewno wartka, tyle powiem.

A czy twoja postać to taki protagonista Franza Maurera, granego przez Bogusława Lindę?

M.D. Czy ja wiem? Myślę, że jest trochę podobny do Franza z pierwszej części. Nie waha się przed użyciem siły, przed nagięciem reguł, ale wszystko to jest w dobrej wierze, żeby sprawiedliwość zatriumfowała. Tak jak podtytuł filmu, czyli „w imię zasad” i to do samego końca.

Tomasz Schuchardt i Marcin Dorociński (fot. Bartosz Mrozowski)

A jak się pracowało z reżyserem z planie?

M.D. Nie miałem takiej przerwy jak inni, bo spotkałem się z Władysławem przy „Jacku Strongu”, „Pitbullu”, choć kiedyś jeszcze zagrałem u niego małą rolę w serialu „Glina”. Cały czas jest tak samo skupiony, bystry, błyskotliwy i bezpośredni.

C.P. Czasami aż za bardzo… To jest reżyser małomówny, więc trudno od niego wymagać, żeby pięknymi zdaniami opowiadał o zadaniu aktorskim, o roli, którą ma się wykonać. Jemu się wydaje, że każdy powinien być tak samo inteligentny, jak on. Przychodzi się na plan i ma się wykonać to, co on ma na myśli, a jak nie, to mówi: „co ty mi tu grasz?” Trudno się domyślić, o co mu chodzi.

Bogusław Linda i Cezary Pazura (fot. Bartosz Mrozowski)

Czujecie obaj, że to może być przełomowa rola?

M.D. Mam 47 lat, od 25 lat jestem w zawodzie i traktuję to jako wielkie szczęście. Nie sądziłem, że to może być taka przygoda. Kończąc technikum mechaniczne w Grodzisku Mazowieckim nie myślałem, że to będzie taki piękny zawód. Dla mnie właściwie każda rola jest przełomem, zwłaszcza jeśli człowiek daje całego siebie.

C.P. Muszę przyznać, że swojej roli otrzymałem zadania, których nie miałem przez 25 lat. Myślę, że ten film może być dla mnie jakiegoś rodzaju przełomem.

Producentem filmu jest Klaudiusz Frydrych, współtwórca sukcesu „Jacka Stronga”. Partneruje mu Janusz Dorosiewicz, producent hitu „Psy II: Ostatnia krew”. Autorem zdjęć jest Maciej Lisiecki, za montaż odpowiada Jarosław Kamiński, a za dźwięk Bartłomiej Bogacki. Scenografię przygotował Wojciech Żogała, kostiumy Małgorzata Braszka, a charakteryzację stworzył Janusz Kaleja.

Za postprodukcję obrazu i efekty specjalne odpowiada CHIMNEY POLAND (Zuzanna Hencz, Marcin Drabiński). Kierownictwo nad produkcją filmu objęła Ewa Jastrzębska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *