Moralna walka o miłość po obu stronach barykady. Powieść „Narzeczona nazisty”
19 lipca, 2021
Nowa przestrzeń legendarnej Podkowy z czasów carskich. Stajnie Kubickiego otwarte
2 sierpnia, 2021

Pełna wdzięku francuska komedia romantyczna z Cannes. „Weselny toast” w kinach

„Weselny toast” to ciepły i dający nadzieję film w reżyserii Laurenta Tirarda (fot. mat. pras.)

W tym filmie jest romantyczna miłość, wigor, odrobina nostalgii i cięty humor, którego ostrze łagodzi czułość, z jaką odmalowane są słabości bohaterów. Pełen wdzięku film „Weselny toast” Laurenta Tirarda wprawnie łączy słodycz z odrobiną goryczy. Rozgrywając się w trakcie jednej wieczornej kolacji, która zadecyduje o losach związku głównego bohatera, przypomina, że życie składa się z wielu smaków i warto spróbować ich wszystkich. Tak jak warto kochać ludzi za to, jakimi są, a nie jakimi chcielibyśmy, żeby byli. Film znalazł się w oficjalnej selekcji festiwalu w Cannes 2020.

Adrien niedawno rozstał się z dziewczyną. A dokładnie to ona oświadczyła, że potrzebuje przerwy i zatrzasnęła za sobą drzwi. Kiedy więc zostaje poproszony o wygłoszenie tytułowego toastu na weselu siostry, kreśli w wyobraźni kolejne jego wersje i są to głównie scenariusze porażki. Bo co miałby powiedzieć nowożeńcom, skoro właśnie wielka miłość uciekła mu sprzed nosa?

Rozpamiętując początki swojego związku i usiłując dociec, co poszło nie tak, bohater filmu zerka pod stołem na telefon. Czy była odpowie na jego wiadomość? Czy da mu jeszcze jedną szansę? Reżyser z humorem odmalowuje etapy budowania relacji i razem z bohaterem szuka przyczyn miłosnej klęski. Przede wszystkim jednak sprawia, że widzowie z całych sił kibicują Adrienowi, gdy ów neurotyk i hipochondryk opuszcza wreszcie strefę komfortu i postanawia zawalczyć o związek.

Świeże podejście do komedii

Reżyser w świeży i oryginalny sposób podchodzi bowiem do komedii, wplatając w nią elementy stand-upu. Wszyscy znamy wesela, z których chce się uciec i przemowy, których nie chcemy wygłaszać. Mistrz gatunku Laurent Tirard („Facet na miarę”, „Mikołajek”) pokazuje, że męczące rytuały stają się znacznie milsze, jeśli choć trochę polubimy swoją rodzinę. A wtedy może nawet będziemy gotowi na założenie własnej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *