Maria Czubaszek ironiczna i absurdalna. Teksty i felietony we „Wszyscy niestety normalni”
28 marca, 2023
Forum wymiany postrzegania rzeczywistości. Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Łodzi
30 marca, 2023

O przemocy seksualnej w czasie wojny. Przejmujące wspomnienia „Kobieta na froncie”

To portret kobiety o niezwykłym harcie ducha, której wojenna gehenna mogła wprawdzie odebrać chęć do życia, lecz nigdy nie odebrała człowieczeństwa. Autorką tego wielokrotnie analizowanego świadectwa kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej w czasie wojny jest znana węgierska psycholożka – Alaine Polcz. Kiedy w 1991 roku opublikowała ona swoje wspomnienia, potwierdziło się wszystko to, o czym przez ostatnie pięćdziesiąt lat spekulowano i snuto domysły. Opinia publiczna usłyszała o horrorze kobiet uwięzionych na linii frontu w ostatnich miesiącach II wojny światowej: głodzie, spaniu w piwnicach, nędzy, brudzie, wszach i chorobach, niecichnących ani na moment strzałach i regularnych gwałtach. O tym wszystkim, co nie mieściło się w podręcznikach i wzniosłych opowieściach. I o tym, co w nowym socjalistycznym państwie objęte było absolutnym tabu: przemocy seksualnej ze strony żołnierzy wyzwolicielskiej Armii Czerwonej. Koniec wojny, który zbiegł się z pierwszym rokiem jej nieszczęśliwego małżeństwa, pozostawił w Alaine Polcz, wówczas zaledwie 19-letniej dziewczynie, duchową traumę i śmiertelną chorobę, a także poczucie wielkiego osamotnienia. Mimo tego książka „Kobieta na froncie” to portret osoby niezwykłego hartu ducha, która szukała w sobie zrozumienia nawet dla oprawców, a całe późniejsze życie zawodowe poświęciła pracy z umierającymi i ich rodzinami. Przełamując zmowę milczenia, autorka oddała sprawiedliwość cierpieniu wielu anonimowych kobiet. Wstęp do książki (fragment poniżej), nad którą patronat medialny objął portal Kultura wokół Nas napisała Oksana Zabużko.

(…)

Podejrzewam, że Polcz w opowiedzeniu jako pierwszej spraw, dla których ówczesna kultura europejska w ogóle jeszcze nie miała słów, mogło bardzo pomóc jej wieloletnie funkcjonowanie w świecie literackim: pisarzami byli jej obydwaj mężowie, pierwszy – niezrealizowanym, drugi – uznanym żywym klasykiem, i to właśnie on, Miklós Mészöly, jest adresatem jej autoterapeutycznej spowiedzi u schyłku życia, i bez wątpienia „muzem” i natchnieniem tej książki – tym, który zachęcił żonę, by przeniosła opowiadane mu historie na papier, urbi et orbi.

To ważne, aby oddać sprawiedliwość temu mężczyźnie, i warto sobie z tego zdawać sprawę również dzisiaj – kiedy wysiłek dwóch pokoleń feministek w końcu znacząco ułatwił kobietom możliwość wypowiadania się na dowolne tematy: by „podporządkowany przemówił”, powtarzając za Gayatri Chakravorty Spivak – to znaczy, by kobieta (nawet jeśli z zawodu psycholożka, w praktyce zaznajomiona z zasadami terapii narracyjnej) odważyła się publicznie wypowiedzieć to, co wcześniej było niewypowiadalne, przebić mur trwającego niemal pół wieku milczenia milionów swoich sióstr (według Antony’ego Beevora liczba Europejek zgwałconych przez Armię Czerwoną w latach 1944–1945 wynosi nie mniej niż cztery miliony!), łamiąc przy okazji tabu, po pierwsze, polityczne (nie można opowiadać o przestępstwach armii, która pokonała Hitlera, inaczej jest się hitlerowskim kolaborantem!), a po drugie, znacznie głębiej wrośnięte, kulturowe (kobiecie nie wolno publicznie opowiadać o tym, jak została zgwałcona, chyba że jest dziwką! – albo cytując matkę Alaine – „Proszę, córeczko, powiedz, że to nieprawda!”) – do tego nie wystarczą kobiecie wyłącznie jej własne zasoby (talent, inteligencja, odwaga – niezależnie, jak wielkie). Trzeba mieć wokół siebie również sprzyjające „pole epistemologiczne”, mówiąc prościej – wsparcie kultury dominującej, czyli męskiej (no a jakże!). Dopiero wtedy może udać się „skok kwantowy”, przeniesienie całej narracji tematycznej na inny poziom, jak w grze komputerowej.

Alaine Polcz ten skok się udał.

O autorce

Alaine Polcz (1922‒2007) to węgierska psycholożka i pisarka. Urodziła się w Siedmiogrodzie, po wojnie wyemigrowała na Węgry. Od 1970 roku pracowała ze śmiertelnie chorymi dziećmi i ich rodzinami w budapeszteńskim szpitalu dziecięcym, zainicjowała także stworzenie pierwszego na Węgrzech hospicjum.

Autorka ponad trzydziestu książek, głównie dotyczących terapii dziecięcej oraz tanatologii. Jako prozaiczka zadebiutowała w 1991 roku, publikując „Kobietę na froncie”, wspomnienia dramatycznych przeżyć z czasu II wojny światowej, które zostały uhonorowane na Węgrzech tytułem książki roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *