

Reżyserka Hannah (Olivia Colman) podróżuje z mężem Harrym (Daniel Henshall) i nastoletnim dzieckiem Frances (Aud Mason-Hyde) z Australii do Amsterdamu, by odwiedzić swojego ojca, ekscentrycznego i nieprzewidywalnego Jimpę (John Lithgow). Gdy Frances oznajmia, że zamiast wracać do domu chce zostać z dziadkiem na dłużej, Hannah musi zmierzyć się z trudną rodzinną przeszłością, pełną niewypowiedzianych żalów i decyzji, których bolesne konsekwencje są wciąż odczuwalne.
Hyde uznawana jest za specjalistkę od portretowania przemian współczesnej obyczajowości, unikającą sensacyjnego tonu i nadmiernej publicystyki oraz przywiązującą wielką wagę do wiarygodności psychologicznej opisywanych postaci. Wszystkie te elementy odnaleźć można w „Mów mi Jimpa”. Główną bohaterką jest reżyserka Hannah, kreowana przez znakomitą Olivię Colman, a John Lithgow wcielił się w jej filmowego ojca Jima, zwanego Jimpą. Aktor zdradził, że przed zdjęciami otrzymał od Hyde bardzo osobisty list. – Pisała o tym, co znaczył dla niej jej ojciec – skomplikowany mężczyzna ze skomplikowaną historią, która wywarła głęboki wpływ na jej życie. Była mu całkowicie oddana, podobnie jak jej dziecko, Aud. Film opowiada o niełatwej dynamice między tymi trzema pokoleniami, ale jego sednem są ludzie, niezwykle dla siebie ważni i szanujący swoje odważne decyzje – podkreśla aktor.

Pełne oddanie dla postaci
Pierwowzorem postaci Jimpy był ojciec reżyserki, Jim Hyde (1950–2018), znany w Australii obrońca praw gejów i członek założyciel AIDS Council of South Australia. – Mocno inspirowaliśmy się naszym życiem i moją rodziną, a szczególnie moim tatą Jimem, który dokonał coming outu niedługo po moich narodzinach – opowiadała reżyserka. Lithgow wcielił się w swoją postać z pełnym oddaniem. Reżyserka wspominała, że wiele można o Johnie powiedzieć, ale nie to, iż jest nieśmiały. – John wysłał mi swoje nagie zdjęcie. Brzmi to naprawdę źle, ale to było zdjęcie z czasów, gdy grał w teatrze na początku swojej kariery. Powiedział: „Jestem nagi od zawsze”. Podkreślała jego nieustający entuzjazm i brak artystycznych zahamowań. – Coś takiego jak nagość lub robienie czegoś niekonwencjonalnego nie peszyło go. Mówił: „Tak zachowałaby się ta postać. On by tak zrobił. Nie zamierzam się przed niczym uchylać”.
Producent Liam Heyen przywoływał pierwszą scenę nakręconą z Johnem w Amsterdamie. – To był taniec, perfekcyjnie zaaranżowany, a jednocześnie całkowicie swobodny. To było jak magnes. Staliśmy tam i wszyscy płakaliśmy, obserwując, jak postać Jima ożywa po raz pierwszy. Myślę, że nasza holenderska ekipa trochę się martwiła, że wszyscy Australijczycy będą płakać każdego dnia! – „Mów mi Jimpa” to film o miłości, nakręcony z wielkim uczuciem przez całą ekipę filmową i obsadę. Mam nadzieję, że ludzie poczują tę miłość i pozwolą sobie doświadczyć emocji związanych z oglądaniem rodziny, która bardzo stara się być dla siebie dobra – podsumowuje Sophie Hyde.