Odyseja filmowa, która przybliża geniusz Davida Bowiego. „Moonage Daydream” w kinach
25 listopada, 2022
Z pasji i miłości do futbolu. Spektakl „Nic się nie stało” w Garnizonie Sztuki
26 listopada, 2022

Kwintesencja baletowego romantyzmu. Spektakl „Giselle” ponownie w Operze Narodowej

Chinara Alizade w roli Giselle i Vladimir Yaroshenko jako Książę Albert (fot. Ewa Krasucka)

To arcydzieło baletowe najprzedniejszych twórców francuskiego romantyzmu. „Giselle” była wielokrotnie pokazywana w Warszawie, począwszy od 1848 roku. Dwóm ostatnim realizacjom (1968 i 1976) towarzyszyła scenografia i kostiumy nieżyjącego już Andrzeja Kreutza Majewskiego, wyjątkowo trafnie oddające romantyczny klimat francuskiego arcydzieła. Polski Balet Narodowy postanowił raz jeszcze sięgnąć po jego malarską wizję, realizując nową Giselle. Szczęśliwie artysta pozostawił po sobie drobiazgowo opracowane projekty dekoracji i kostiumów, a w magazynach Teatru Wielkiego zachowały się nawet jego szczątkowe dekoracje. Na tej podstawie warsztaty teatralne odtworzyły teraz scenografię Kreutza Majewskiego – co jest hołdem pamięci dla światowej sławy polskiego artysty, który w latach 1966-2005 pozostawał naczelnym scenografem Teatru Wielkiego. „Giselle” pojawia się ponownie na scenie warszawskiej według kanonicznego opracowania choreograficznego Mariusa Petipy w autorskiej wersji Mainy Gielgud, ongiś jednej z gwiazd baletu europejskiego, a potem szefowej Australian Ballet i Royal Danish Ballet. Ta wzruszająca tytułowa rola, łącząca w sobie sielankowy wdzięk i chwile głębokiego dramatyzmu z uduchowioną lotnością w tańcu, doczekała się wielu wspaniałych kreacji najsłynniejszych balerin świata. W Warszawie wcieliły się w nią Chinara Alizade, Jaeeun Jung i Mai Kageyama, którym partnerują m.in. Vladimir Yaroshenko, Ryota Kitai i Patryk Walczak (Książę Albert Śląski), a także Kristóf Szabó (Hilarion), Natalia Pasiut (Mirta), Wojciech Ślęzak (Książę Kurlandii) i Irina Wasilewska (Batylda).

Pomysłodawcą „Giselle” był poeta Théophile Gautier, zainspirowany legendą spisaną przez Heinricha Heinego, libretto napisał dramaturg Jules-Henri Vernoy de Saint-Georges, muzykę skomponował Adolphe-Charles Adam, a twórcami wzorcowej choreografii byli baletmistrz Jean Coralli i wspierający go tancerz Jules Perrot. Stworzyli wspólnie dzieło uznawane powszechnie za kwintesencję baletowego romantyzmu.

Podobnie jak „La Sylphide” (1832), tak i „Giselle” (1841) była owocem tęsknot francuskich romantyków za ich wyidealizowanym, nieskalanym wizerunkiem kobiety na scenie baletowej, zdominowanej wcześniej przez mężczyzn, wyznaczając zarazem wzór dla baletów romantycznych wszystkich czasów. Temu również miał służyć świeży wówczas żeński taniec na czubkach palców. Wprawdzie niektóre tancerki już wcześniej popisywały się na puentach, ale dopiero tutaj owa podziwiana do dziś technika tańca zyskała rangę prawdziwej sztuki, wysuwając w balecie na pierwszy plan kobietę jako istotę często nieziemską i powszechnie podziwianą.