Świat jako pieśń o miłości. Łukasz Krupski z wystawą rzeźb w Konstancinie-Jeziornie
4 maja, 2026
O prawie do bycia sobą i poszukiwaniu tożsamości. Film „Layla” w kinach
8 maja, 2026

„Konwicki: pisarz – scenarzysta – reżyser”. 5 filmów na 100-lecie urodzin

„Ostatni dzień lata”, „Salto”, „Jak daleko stąd, jak blisko”, „Dolina Issy” i „Lawa” to pięć filmów, w których Tadeusz Konwicki łączył swe umiejętności pisarskie jako scenarzysta z niezwykłym reżyserskim spojrzeniem na rzeczywistość. I to właśnie je będzie można obejrzeć w ramach przeglądu organizowanego przez Stowarzyszenie Kin Studyjnych z okazji 100. rocznicy jego urodzin, od czerwca do grudnia 2026 roku. Ten jeden z najbardziej niepowtarzalnych, ale również niedocenianych twórców polskiej kultury XX wieku, potrafił łączyć literacką wrażliwość z językiem kina w sposób do dziś pozostający zjawiskiem osobnym. Filmy reżysera – pełne refleksji, ironii i nieoczywistego humoru – podobnie jak jego opowieści, wymykają się jednoznacznym interpretacjom, pozostając żywe i aktualne także dziś. Wydarzenie w setną rocznicę jego urodzin to coś więcej niż przypomnienie klasyki. To spotkanie z twórcą, który w świecie pełnym pośpiechu i uproszczeń nadal przypomina, że kino może być przestrzenią pamięci, refleksji i prawdziwego wewnętrznego przeżycia. Kultura wokół Nas jest patronem medialnym przeglądu „Konwicki: pisarz – scenarzysta – reżyser”.

Twórczość Konwickiego, mocno osadzona w swoim pokoleniu reprezentowanym m.in. przez Andrzeja Wajdę, Jerzego Kawalerowicza czy Wojciecha Jerzego Hasa, nieustannie powraca do tematów pamięci, tożsamości, winy i przemijania. Tematów, które naznaczyły pokolenie Kolumbów, pokolenie urodzone w latach 20. XX w., dorastające w czasie II wojny światowej; pokolenie, pozbawione nadziei, które dojrzewając oglądało śmierć i zniszczenie. Mimo to, jako pisarz, scenarzysta i reżyser budował własny, rozpoznawalny język opowiadania – pełen oniryzmu, niedopowiedzenia i egzystencjalnego niepokoju. Jego kino wyrosło z literatury, ale nigdy nie było jedynie ilustracją tekstu. Stawało się przestrzenią, w której wspomnienie miesza się z wyobraźnią, historia z osobistym doświadczeniem, a rzeczywistość z metaforą. Jego filmowy język był niezwykle nowoczesny i w wielu aspektach wyprzedzał swoje czasy.

Bohaterowie filmów Konwickiego są często ludźmi zawieszonymi między przeszłością a teraźniejszością, próbującymi zrozumieć własne miejsce w świecie i historię, która ich ukształtowała. To kino głęboko osobiste, a zarazem uniwersalne – mówiące o polskim doświadczeniu XX wieku, ale także o samotności człowieka wobec czasu, utraty i własnych złudzeń. Tadeusz Konwicki należał do tych twórców, którzy nigdy nie oddzielali życia od sztuki. Jego filmy i książki wyrastały z osobistego doświadczenia pamięci, wykorzenienia i historii, która nieustannie powraca. Urodzony na Wileńszczyźnie, naznaczony wojną i doświadczeniem powojennej Polski, przez całe życie powracał do pytań o tożsamość – zarówno jednostkową, jak i zbiorową.

Pamięć najważniejszym tematem jego kina

To właśnie pamięć jest jednym z najważniejszych tematów jego kina. U Konwickiego nie jest ona jednak prostym powrotem do tego, co minione. Pamięć bywa fragmentaryczna, niepewna, zniekształcona przez czas, a czasem wręcz przypomina sen. Podobnie jak sam Konwicki, bohaterowie jego filmów próbują odtworzyć własne życie z urywków obrazów, emocji i miejsc, które nie istnieją już w takim kształcie jak dawniej. Dzięki temu jego kino zyskuje wymiar niezwykle osobisty, a jednocześnie uniwersalny – bo mówi o doświadczeniu utraty, które w różnych formach dotyka każdego.

W debiutanckim „Ostatnim dniu lata” Konwicki stworzył przejmującą opowieść o dwojgu młodych ludziach spotykających się na pustej plaży. To film niemal ascetyczny, zbudowany z ciszy, spojrzeń i niedopowiedzeń, w którym trauma wojny obecna jest bardziej w milczeniu niż w słowach. Już tutaj widać jego niezwykłą umiejętność opowiadania o emocjach bez dosłowności. W filmie „Salto” reżyser idzie krok dalej, tworząc jedno z najbardziej zagadkowych dzieł polskiego kina. Tajemniczy przybysz pojawiający się w prowincjonalnym miasteczku staje się figurą pamięci, winy i zbiorowych wyobrażeń. Konwicki rozbija tradycyjną narrację, miesza groteskę z metafizyką, realizm z absurdem, tworząc film, który do dziś wymyka się jednoznacznym interpretacjom.

Myślał obrazem tak samo jak słowem

Jeszcze bardziej osobisty charakter ma „Jak daleko stąd, jak blisko” – dzieło, w którym wspomnienia, wizje i refleksje nad życiem układają się w intymny portret człowieka próbującego zrozumieć samego siebie. To jedno z najbardziej autobiograficznych dzieł Konwickiego, a zarazem film o niemożności uchwycenia własnej przeszłości. W późniejszych filmach artysta coraz wyraźniej sięgał po literaturę jako przestrzeń dialogu z historią. „Dolina Issy”, adaptacja prozy Czesława Miłosza, staje się nostalgicznym spojrzeniem na świat utracony – krainę dzieciństwa, której nie da się już odzyskać. Z kolei „Lawa”, inspirowana „Dziadami” Mickiewicza, pokazuje jak silnie Konwicki myślał o polskiej historii jako doświadczeniu nie tylko politycznym, ale również duchowym.

Twórczość Konwickiego pozostaje wyjątkowa także dlatego, że wymyka się prostym kategoriom. Nie był wyłącznie reżyserem ani wyłącznie pisarzem. Był artystą, który myślał obrazem tak samo jak słowem. W jego filmach poetyckość nie oznacza ozdobności – przeciwnie, wynika z umiejętności uchwycenia tego, co kruche, niewypowiedziane i trudne do nazwania. Potrafił opowiadać o sprawach najbardziej intymnych językiem, który dotykał doświadczenia wspólnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *