„Beatlesi w Polsce”. Fascynujące historie polskich miłośników legendarnej grupy
3 czerwca, 2021
„Śniegu już nigdy nie będzie”. Polski kandydat do Oscara już na ekranach kin
4 czerwca, 2021

Komedia kryminalna, która gwiżdże na wszystko. Film „La Gomera” już na ekranach kin

Ten film to wakacje od powagi, i to nie byle gdzie, bo na La Gomerze (fot. mat. pras.)

To szalona, nieprzewidywalna komedia kryminalna – nowe dzieło Corneliu Porumboiu, jednego z najciekawszych nazwisk rumuńskiego kina twórcy „12:08 na wschód od Bukaresztu” i filmu „Skarb”. Brawurowo łączy on kryminał, komedię i western, z garścią błyskotliwych nawiązań do filmów noir, żonglując cytatami z arcydzieł Hitchcocka, Hawksa i Forda, odsyła do „Gildy” z Ritą Hayworth. Nieprzewidywalna, rozpędzona, stale zmieniająca gatunkowe przebrania „La Gomera” kluczy i myli scenariuszowe tropy, niczym wyjątkowo sprytny zbieg. Zaskakuje też pomysłowością, bawi absurdalnym humorem, a przede wszystkim dowodzi, że każdy, kto traktuje siebie śmiertelnie poważnie, jest po prostu śmieszny.

Skorumpowany, ponury gliniarz z Bukaresztu (Vlad Ivanov) przypływa na Gomerę, jedną z Wysp Kanaryjskich, by nauczyć się sekretnego lokalnego języka gwizdów, el silbo. Dzięki niemu może dogadywać się z mafią i planować porwanie, gwiżdżąc na policyjne podsłuchy. Nauczycielami Rumuna zostają tutejszy gangster i tajemnicza, ciemnowłosa femme fatale (Catrinel Marlon).

Takie postaci nie mogło zabraknąć w opowieści mistrzowsko doprawiającej mieszankę kryminału, komedii, heist movie i westernu garścią błyskotliwych nawiązań do filmów noir. Zresztą to właśnie kobiety pociągają za sznurki tej nietypowej opowieści o policjantach i złodziejach.

Cannes i „rumuńskie Oscary”

Mistrz rumuńskiej Nowej Fali zabiera widzów na wakacje od powagi, i to nie byle gdzie, bo na Gomerę, jedną z Wysp Kanaryjskich. Sprytnie buduje komedię o cynicznym policjancie uwikłanym w podwójną grę. Jego film jest pochwałą własnego języka, którym można opowiadać o świecie bez uciekania się do klisz, i w którym humor obnaża dętą powagę wszelkich struktur i instytucji – czy będzie to przywiązana do rytuałów mafia, uzależniona od biurokracji policja, czy ślepo powielające gatunkowe przykazania Hollywood.

„La Gomera” była prezentowana w Konkursie Głównym Festiwalu w Cannes – jako pierwszy film Corneliu Porumboiu, gdzie konkurował z takimi tytułami jak „Parasite”, „Portret kobiety w ogniu” czy „Ból i blask”. Obraz zgarnął również aż dziewięć „rumuńskich Oscarów” (Nagrody Rumuńskiej Akademii Filmowej) w najważniejszych kategoriach, w tym dla najlepszego filmu, reżysera, za scenariusz oraz zdjęcia. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *