Horror egzystencjalny, który zachwyca. Nowa „Ferdydurke” wierna Gombrowiczowi
29 czerwca, 2018
Muzyka z różnych stron świata. Weekendowa Strefa Ciszy w Łazienkach
30 czerwca, 2018

Komedia bez kompleksów. Amy Schumer w „Jestem taka piękna!” rozbawia do łez

Amy Schumer w głównej roli w filmie „Jestem taka piękna” (fot. mat. pras.)

Komedia o zwykłej kobiecie, która wskutek niezwykłych zdarzeń zaczyna wierzyć, że jest najpiękniejszą i najzdolniejszą osobą na świecie. W jej rolę wcieliła się niezawodna specjalistka od rozśmieszania widzów – Amy Schumer. Partnerują jej zdobywczyni Złotego Globu i czterech nominacji do Oscara – Michelle Williams oraz sławy ze świata modelingu: Emily Ratajkowski i Naomi Campbell. Nie dziwi więc fakt, że „Jestem taka piękna!” wzbudza ogromne zainteresowanie widzów na całym świecie. – To słodki i zabawny film, po seansie którego wszyscy poczujecie się lepiej – podkreśla Schumer.

Renee Bennett (Amy Schumer) każdego dnia boleśnie doświadcza, jak to jest być przeciętną kobietą w Nowym Jorku, mieście faworyzującym pięknych i bogatych. Wszystko zmienia się, gdy na zajęciach fitness spada z roweru treningowego, uderzając się w głowę traci przytomność. Kiedy odzyskuje świadomość i spogląda w lustro, wprost nie może uwierzyć. Jej nogi są szczupłe i opalone, włosy jedwabiste, a podbródek idealnie ukształtowany. Jednym słowem – jest zjawiskowo piękna!

Problem w tym, że tak naprawdę nic się nie zmieniło. Dla całego świata Renee nadal wygląda tak samo. Jednak bohaterka, przekonana o rzekomym cudzie, przechodzi totalną metamorfozę. Z szarej myszki staje się wyzwoloną i pewną siebie kobietą, której śmiałość i energia robią piorunujące wrażenie na wszystkich, począwszy od jej chłopaka – Ethana (Rory Scovel), a skończywszy na atrakcyjnej szefowej – Avery Leclair (Michelle Williams). Z czasem Renee, która dzięki awansom pnie się w górę w firmie kosmetycznej, zaczyna spoglądać z wyższością na innych ludzi. Czy to możliwe, żeby stając się „piękną”, dopuściła do głosu „brzydszą” część swojej osobowości?

Amy Schumer przechodzi metamorfozę na oczach widzów (fot. mat. pras.)

Schumer utożsamia się z bohaterką

Amy Schumer już na etapie czytania scenariusza dostrzegła, że postać Renee łączy w sobie ogromny potencjał komediowy i prawdę o życiu współczesnych kobiet. – Do filmu przyciągnęło mnie przede wszystkim przesłanie. Było idealnie w moim typie. Wszystko, co od zawsze pragnęłam robić, to rozbawiać ludzi i sprawiać, by poczuli się lepiej. Myślę, że ta historia dokładnie to oddaje – mówi aktorka. Utożsamienie się z Renee było dla niej łatwym zadaniem. – Ona jest kompilacją cech moich i wszystkich moich przyjaciół. Nie wierzy w siebie i stopniowo odkrywa drzemiące w niej możliwości. Mam nadzieję, że obserwowanie tej ewolucji uzmysłowi coś widzom – wyznaje Schumer.

W jednej ze scen, zresztą ulubionej, jej bohaterka staje do konkursu miss bikini przekonana, że może konkurować z modelkami. Tańczy do przeboju „Swalla” Jasona Derulo i Nicki Minaj, otoczona przez grono pięknych kobiet. – Rezultat jest tak szalony i zabawny, że brak mi słów. Danielle Flora, która jest choreografką Saturday Night Live, wpadła na pomysł, abym podczas występu polewała się wodą. Nie mogła być na planie osobiście, więc wysłała mi filmik. Kiedy zobaczyłam, jak ona polewa się wodą, z miejsca zawołałam: robię to! – śmieje się Schumer.

Bezkompromisowość i dystans do siebie

Sama Amy Schumer to amerykańska aktorka i scenarzystka komediowa, znana najlepiej wielbicielom stand-upu. Międzynarodową popularność przyniósł jej autorski serial komediowy „Inside Amy Schumer”, który od 2013 roku jest hitem telewizji Comedy Central. Polscy widzowie mogli poznać ją dzięki komediom „Wykolejona” oraz „Babskie wakacje”, gdzie wystąpiła u boku Goldie Hawn. Znak rozpoznawczy Amy Schumer to bezkompromisowość. Stand-uperka nie boi się poruszać tematów tabu. Nigdy nie stosuje autocenzury, bez skrępowania opowiada o swoim życiu seksualnym, alkoholowych wybrykach i miłosnych niepowodzeniach.

Sama ma dystans do tego, jak jest postrzegana przez innych. Podkreśla, że nie jest modelką czy klasyczną pięknością, ale doskonale czuje się w swojej skórze i nie pozwala na to, by ideał kobiecego piękna, promowany przez media, wpędził ją w kompleksy. Właśnie z tego powodu ani chwili nie wahała się nad przyjęciem roli Renee Bennett w komedii „Jestem taka piękna!”.

(fot. mat. pras.)

Robi furorę za oceanem

W Stanach Zjednoczonych film zarobił już ponad 48 milionów dolarów, a w amerykańskich mediach nie milkną echa jego pozytywnego wpływu na temat postrzegania kobiet we współczesnym społeczeństwie. Komedia została też entuzjastycznie przyjęta przez inne wpływowe kobiety show-biznesu. Do fanek filmu należą m.in. Selena Gomez, Oprah Winfrey czy Ellen DeGeneres.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *