Milena Pioruńska jedzie na Eurowizję! Skrzypaczka wygrała konkurs Młody Muzyk Roku
2 maja, 2022
„Jeździec polski”. Obraz Rembrandta po 200 latach znów w Łazienkach Królewskich
6 maja, 2022

Kamping, kryzys i majówka, której daleko do hygge. Film „Fucking Bornholm” w kinach 

W postać głównej bohaterki w filmie wcieliła się Agnieszka Grochowska (fot. mat. pras.)

To tragikomiczny portret czterdziestolatków i pełna ironii opowieść o uwalniania się od oczekiwań innych. Główni bohaterowie filmu – w których wcielają się: Agnieszka Grochowska, Maciej Stuhr, Jaśmina Polak i Grzegorz Damięcki – przeżyją majówkę, której daleko do sielankowych wyobrażeń. Film „Fucking Bornholm” w reżyserii Anny Kazejak dotyka tematu tożsamości w czasach, gdzie znane nam do tej pory wzorce przestały mieć znaczenie. Kryzys w związku czy problemy z komunikacją brzmią znajomo. – Mam nadzieję, że widzowie szukający w kinie historii ciekawych, głębokich – takich, które zawierają dziwne, absurdalne elementy, tak bardzo obecne w naszym życiu, będą chcieli ten film obejrzeć – mówi Agnieszka Grochowska. Obraz powstał na podstawie słuchowiska Empik Go, nagrodzonego Bestsellerem Empiku i bierze udział w Konkursie Polskich Filmów Fabularnych festiwalu OFF Camera w Krakowie.

Grupa przyjaciół: dwie pary – małżeństwo z długim stażem i nowy związek z Tindera wybiera się z dziećmi na tradycyjny majówkowy wyjazd na sielankowy kemping, który od lat spędzają na duńskiej wyspie Bornholm. Co może pójść nie tak? Bohaterowie filmu przekonają się, że wszystko, a jeden incydent między dziećmi może uruchomić prawdziwą lawinę, w tym falę kryzysu w ich relacjach. Każda z par sprawia wrażenie szczęśliwej, ale czy tak jest naprawdę? Czy żyją pozorami?

– „Fucking Bornholm” to historia Mai, która odkrywa, że tak naprawdę wszystkie role, które pełniła w rodzinie i poza nią, przestały jej odpowiadać. […] Bardzo mi zależało, żeby zrobić film, który jest troszeczkę inny niż to, co mamy w polskim kinie. Nie chciałam, żeby to był dramat, nie chciałam, żeby to była komedia – najbliżej temu filmowi do tragikomedii. Całe moje zadanie polegało na tym, żeby ten balans został utrzymany, żeby nie popaść w żadną skrajność. Ta historia, tak jak i nasze życie, jest bardzo zabawna, ale w swojej wymowie także bardzo głęboka i momentami dramatyczna, więc staramy się to bardzo umiejętnie rozgrywać, cieniować – mówi Ania Kazejak, autorka scenariusza i reżyserka.

Jaka jest geneza „Fucking Bornholm”? 

– Pomysł zrodził się z życia i obserwacji moich przyjaciół. Jeździłam na wakacje kamperami, przyczepami i mam wiele dobrych i ciut gorszych wspomnień z tym związanych. W którymś momencie przyszedł także taki czas, kiedy nasze związki zaczęły drżeć w posadach i część sytuacji, które widzowie zobaczą w filmie, miała miejsce na naszych wspólnych wyjazdach. Do napisania scenariusza zainspirowało mnie zatem życie: moje i moich przyjaciół – mówi reżyserka i współscenarzystka, Anna Kazejak.

Projekt „Fucking Bornnholm” przeszedł wyjątkową ścieżkę – najpierw powstał scenariusz, na bazie którego zrealizowano serial audio. Ten z kolei był podstawą książki i audiobooka. Na koniec zrealizowano zdjęcia do filmu fabularnego. – Myślę, że książka, audiobook, serial audio i film to różne elementy, które w sumie mogą stanowić całość. Ale każdy może też sobie wziąć jakąś cząstkę i zacząć eksplorować „Fucking Bornholm” od innej strony. Są one komplementarne, nie konkurencyjne i zupełnie różne – podkreśla Kazejak.

 

Odtwórcy głównych ról o filmie

– Najbardziej podobało mi się i fascynowało mnie to, że będę miała szansę zagrać kogoś, kto w trakcie tego dziwnego, krótkiego wyjazdu na Bornholm, się uwalnia. To jest ciekawe, bo jest trudne – wydaje mi się, że często jest tak, że większość z nas nigdy nie podejmuje walki, żeby dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest poza tym, że pełni określone funkcje wobec innych ludzi – mówi Agnieszka Grochowska. 

– Chyba po raz pierwszy spotkałem na swojej drodze bohatera, który ani nie morduje niewinnych kobiet, ani nie opowiada jakiejś historii wyssanej z palca w stylu komedii romantycznej, ani nie biega gdzieś z pistoletem. Opowiadamy życiową historię z kręgu ludzi, w którym się też obracamy. Nie twierdzę, że jest to film o nas, ale mam wrażenie, że są to bohaterowie niezwykle nam bliscy poprzez to, że znajdują się w takiej sytuacji, w jakiej spokojnie my moglibyśmy się znaleźć – podkreśla Maciej Stuhr, który wcielił się w postać Huberta, męża głównej bohaterki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *