Hemofilia, polityka i walka o zwykłe życie. Fabularyzowana biografia „Krew królów”
29 marca, 2022
Niebezpiecznie aktualna historia. Film „Fabian albo świat schodzi na psy” w kinach
1 kwietnia, 2022

Ikona, dla której sława stała się przekleństwem. Premiera książki „Poli Raksy twarz”

Aktorka zagrała wiele ról filmowych i teatralnych, m.in. w filmie Stanisława Barei „Przygoda z piosenką” (fot. mat. pras.)

Zagrała wiele ról teatralnych i filmowych, ale zbiorową wyobraźnią zawładnęła dzięki roli w serialu, który stał się jednym z największych fenomenów polskiej kultury masowej. Postać ślicznej sanitariuszki przyniosła Poli Raksie bezprecedensową sławę, stając się jednocześnie przekleństwem. Chociaż wystąpiła w filmach Andrzeja Wajdy, Wojciecha Jerzego Hasa i Stanisława Barei – dla milionów widzów pozostała już na zawsze rudowłosą Rosjanką Marusią z „Czterech pancernych i psa”. Mówiła, że serial odbił się fatalnie także na jej życiu osobistym. „Kolejni narzeczeni odchodzili w siną dal, bo nie mogli znieść tego ciągłego szarpania mnie za rękaw i pytania widzów: A co z Jankiem?” – opowiadała po latach. Choć była ikoną polskiego kina lat sześćdziesiątych, to wycofała się z życia publicznego i konsekwentnie odmawia kontaktu z mediami. Opowieść Krzysztofa Tomasika, zatytułowana „Poli Raksy twarz” – to próba wyjaśnienia, na czym polegał fenomen aktorki, za której twarz „każdy by się zabić dał”.

Pola Raksa: Żaden aktor nie godzi się chętnie na ograniczenie swego emploi. Mnie takie ograniczenie spotkało już w początkach pracy zawodowej. Po moich pierwszych filmach uznano, że powinnam grać wyłącznie postacie dziewcząt pięknych, prostych, o łagodnym sercu; a więc typ ról, który określa się mianem „pierwsza naiwna”. Tak zaszufladkowany aktor zaczyna przeważnie wzdychać do ról czarnych charakterów. Postać „naiwnej” jest przecież z reguły uproszczona, a przez to – pusta i nieprawdziwa.

Do Raksy przylgnęła oczywiście postać Marusi. Problemem nie był brak propozycji, bo po „Czterech pancernych” wciąż grała, lecz produkcje z jej udziałem teraz już seryjnie przestały się udawać. Szczególnie dotkliwe były porażki filmowe, z rolami stworzonymi specjalnie dla niej, pozornie skazane na sukces, ale z krytyką spotkały się już dwa spektakle Teatru Telewizji, w których zagrała zaraz po przeprowadzce do Warszawy. Recenzenci „Zabawy z ogniem” (9 grudnia 1968 roku) Augusta Strindberga w reżyserii Andrzeja Łapickiego, gdzie zagrała młodą żonę, oraz współczesnej sztuki „Grający pomnik” (5 maja 1969 roku) w reżyserii Jana Bratkowskiego, z głównym bohaterem wzorowanym na rzeźbiarzu Władysławie Hasiorze, narzekali na „nieprzekonujące aktorstwo Poli Raksy”.

(…)

W latach 1967–1970, okresie największej popularności „Czterech pancernych i psa”, do kin weszły cztery polskie filmy z Raksą w głównej roli kobiecej. Miały przyciągnąć przed ekrany tłumy, ale już w chwili premiery uznano je za margines wartościowej produkcji, prześcigając się w krytyce, a potem szybko zostały zapomniane. Ani w komedii, ani w dramacie nie udało się aktorce wyjść z szuflady z napisem „Marusia”.

W 1966 roku Maria Kaniewska, odkrywczyni Raksy, podjęła się reżyserii „Bicza bożego” według własnego scenariusza (współscenarzysta Jerzy Lutowski wycofał swoje nazwisko z czołówki). (…) miał premierę 7 lipca 1967 roku i wydawał się idealnym filmem na wakacje. Jednak publiczności nie podbił, a przez krytykę został wręcz wyśmiany.

O autorze

Krzysztof Tomasik to publicysta i biograf. Pisze o polskim kinie, historii mniejszości seksualnych i popkulturze w PRL-u. Jest autorem książek „Homobiografie” (2008, 2014), „Gejerel. Mniejszości seksualne w PRL-u” (2012, 2018), „Seksbomby PRL-u” (2014), „Demony seksu” (2015) i „Grażyna Hase. Miłość, moda, sztuka” (2016). Redaktor zbioru reportaży „Mulat w pegeerze” (2011).

– Pola Raksa była mylona z inną nastoletnią bohaterką tamtych czasów, czyli Magdaleną Zawadzką. Dziennikarka Alina Budzińska, u której ta druga często bywała – wspominała, że kiedyś zaczepiono nawet jej córkę i pytano: czy ta Pani Magda to Pola Raksa? – opowiada autor książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.