

Eugène Delacroix (1798-1863), wybitny malarz francuskiego romantyzmu i zwolennik idei wspólnoty sztuk, był jednym z najwierniejszych przyjaciół Chopina. Niezwykle cenił sobie postać kompozytora, jak i jego twórczość. W liście z 22 czerwca 1842 roku pisał: „Widziałem się sam na sam z Chopinem, którego bardzo kocham, a który jest człowiekiem rzadkiej dystynkcji; to najprawdziwszy artysta, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Jest jednym z tych niewielu, których można podziwiać i czcić”.
To można też zaobserwować na powstałych rysunkach. Na pierwszym kompozytor ukazany został w ujęciu trzy czwarte, w iście romantycznej manierze, uchwycony nieco od dołu, elegancko ubrany, z zaczesanymi do tyłu bujnymi włosami i wzrokiem utkwionym ku górze. Rysunek pokazuje prawdziwy wizerunek Chopina i narysowany został najprawomocniej z modela.

Chopin à la Dante Alighieri
– Drugi jest przedstawieniem alegorycznym – pokazuje Chopina à la Dante Alighieri, czyli zespala tutaj poetę słowa z poetą fortepianu – wyjaśnia dr Seweryn Kuter, kustosz Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie.
W tej pracy postać pianisty i kompozytora nosi na głowie florencką kapuzę, a na skroniach wieniec laurowy – symbol najprawdziwszego artysty. Rysunek podpisany został przez Delacroix słowami „Cher Chopin” oraz oryginalnym rebusem: liczbą 2 („deux”), dźwiękiem „a” i krzyżem (X), odczytywanym w języku francuskim jako anagram nazwiska malarza („deux-la-croix”).

Użyczenie rysunków na wystawę w Muzeum Fryderyka Chopina możliwe było dzięki przychylności Xaviera Salmona, dyrektora Wydziału Sztuk Graficznych w Muzeum Luwru.