Najbardziej zaczarowany musical wszechczasów. „Piękna i Bestia” w TM w Poznaniu
27 lutego, 2023
Oparty na faktach mrożący krew w żyłach thriller. Irański „Holy Spider” w kinach
3 marca, 2023

By tak zagrać stał się swoim bohaterem. „Filip” z Erykiem Kulmem jr. w kinach

W rolę tytułową wcielił się Eryk Kulm jr (fot. Jarosław Sosiński)

Przytył 10 kilo, nauczył się mówić po niemiecku, tańczyć, stepować i boksować. Eryk Kulm jr na potrzeby tej produkcji przeszedł spektakularną metamorfozę. – Reżyserowi zależało na tym, by mój bohater wyglądał trochę nieadekwatnie do powszechnego wyobrażenia na temat bohaterów wojennych. Powiedział mi: idź ćwiczyć, musisz być ładny – zdradza aktor. Dla reżysera Michała Kwiecińskiego jego wybór do tej roli był bezdyskusyjny. – Eryk Kulm jr był dla mnie kandydatem jedynym i oczywistym. Castingu nie było, bo nie wyobrażałem i nie wyobrażam sobie nadal innego aktora w tej roli. Ma wszystkie cechy Filipa z powieści Tyrmanda. Inteligencję, wdzięk, poczucie humoru, urodę, zna kilka języków, ma wykształcenie muzyczne”. „Filip” zdobył na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Srebrne Lwy oraz nagrody za zdjęcia – dla Michała Sobocińskiego oraz za charakteryzację – dla Dariusza Krysiaka. Eryk Kulm jr za rolę tytułową otrzymał Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego. W filmie występują również Victor Meutelet, Caroline Hartig, Zoe Straub, Robert Więckiewicz, Sandra Drzymalska, Hanna Śleszyńska czy Mateusz Rzeźniczak.

Frankfurt 1943. Tytułowy bohater Filip jest typowym kosmopolitą i niezdolnym do głębszych uczuć uwodzicielem. W Polsce stracił całą rodzinę. Sam będąc w sercu nazistowskich Niemiec, ukrywa żydowskie pochodzenie i niejednokrotnie wymyka się śmierci. Pracuje jako kelner w restauracji ekskluzywnego hotelu i beztrosko korzysta z uroków życia otoczony luksusem, pięknymi kobietami i przyjaciółmi z całej Europy.

Jednak gdy wojna zaczyna zbierać krwawe żniwo wśród najbliższych mu osób, ten misternie zbudowany świat, który go otacza, rozsypuje się jak domek z kart…

O przygotowaniach do filmu

Michał Kwieciński – reżyser, scenarzysta i producent „Filipa”, wielokrotnie podkreślał, że Eryk Kulm jr był dla niego jedynym i oczywistym kandydatem do zagrania głównej roli w jego najnowszym filmie. Nie miał żadnych wątpliwości, że to właśnie on idealnie wcieli się w tytułowego (anty)bohatera. Jednak zanim aktor wszedł na plan, poświęcił rok na przygotowania. – Eryk musiał nauczyć się całej roli po niemiecku, a tego języka akurat nie znał, musiał wyszlifować francuski, przytyć 10 kg, nauczyć się tańczyć, stepować i boksować. Kiedy stawał się Filipem, nigdzie nie występował, nie brał udziału w zdjęciach. Wyłączył się z życia dla roli w tym filmie – podkreśla Michał Kwieciński.  

Wszystko to poskutkowało spektakularną metamorfozą aktora. Na ekranie Eryk Kulm jr przyciąga wzrok i hipnotyzuje. Jego wyrzeźbione ciało robi ogromne wrażenie. – Przygotowania do tego filmu były bardzo długie i intensywne. To była najbardziej wymagająca rola w moim życiu. Reżyserowi zależało na tym, by mój bohater wyglądał trochę nieadekwatnie do powszechnego wyobrażenia na temat bohaterów wojennych. Powiedział mi: idź ćwiczyć, musisz być ładny. Ciało Filipa jest swego rodzaju protestem przeciwko wojnie. To jest część jego maski – zdradza Eryk Kulm jr.

Ekspresja emocjonalna w tańcu

Niesamowitą formę fizyczną aktora widać szczególnie w scenach kręconych na sali balowej, którą Filip samotnie odwiedzał w nocy i która stała się dla niego ogromną salą gimnastyczną. – Filip biega, żeby się zmęczyć, bo nie może usnąć. Potem, pod wpływem różnych zdarzeń, które go spotykają, to jego bieganie zamienia się w coś zupełnie innego – swego rodzaju taniec, który tańcem tak naprawdę nie jest. Wyraża on w ten sposób swoje uczucia i przeżycia – miłość, depresję, swój kompletny rozpad – wyjaśnia Michał Kwieciński.

– Do tych scen przygotowywałem się z fenomenalnym choreografem Jackiem Przybyłowiczem. Staraliśmy się wpleść do nich elementy tańca klasycznego, ale bardziej konwertując je na ekspresję emocjonalną mojego bohatera, gdyż on nie jest tancerzem. On tańczy po to, by wyrzucić z siebie emocje – by pozbyć się napięcia, które w nim siedzi. Zależało nam na tym, by trzymać się blisko tego, co ja czuję i co w moim wykonaniu wygląda prawdziwie, a nie jak wymyślony układ choreograficzny – dodaje Eryk Kulm jr.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.