

Każdy nowoprzybyły w zaświaty ląduje, oszołomiony i zdezorientowany, w miejscu, które wygląda jak skrzyżowanie wielkiego dworca kolejowego, hali kongresowej i hotelu rodem z połowy XX wieku. Natychmiast otaczają go sprzedawcy oferujący różnorakie opcje na wieczność. Między niebem a ziemią dusze mają siedem dni, by podjąć decyzję o swym dalszym losie – i… miłości.
Joan (Elizabeth Olsen) staje przed wyborem najtrudniejszym z możliwych. O jej względy stara się nie tylko Larry (Miles Teller), u boku którego spędziła całe życie, lecz także jej pierwszy ukochany, utracony wcześnie Luke (Callum Turner). Co przeważy: płomienne, młodzieńcze, pełne namiętnej pasji uczucie czy nieprzerwane oddanie przez dekady bycia razem?

Chemia na planie zdjęciowym
Niekonwencjonalny miłosny trójkąt jest dziełem gwiazdorskiej obsady, między którą na planie pojawiła się prawdziwa chemia. – Lubię, kiedy aktorzy robią coś, czego się nie spodziewamy. To, co tak mnie ekscytuje w Milesie i Elizabeth, to fakt, że widzieliśmy ich w mocnych dramatycznych rolach, ale publiczność nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo potrafią być zabawni – podkreśla reżyser.
Dla Turnera możliwość gry, a czasem improwizowania z Tellerem i Olsen była wielką przyjemnością. – Miles jest tak pełen życia i tak chętny do próbowania nowych rzeczy, że pozwala ci poczuć, iż możesz grać z nim bez obawy, że coś pójdzie nie tak – opowiadał. – A Elizabeth jest jedną z tych aktorek, w których oczach widzisz wszystko – dodawał aktor.