O tolerancji ze szczytnym celem w tle. Spektakl „Czarno to widzę” w DK Świt
23 stycznia, 2020
Opowieść o desperackiej potrzebie miłości. Film „Błąd systemu” już w kinach
24 stycznia, 2020

Wojenne widowisko, które przybliża losy I wojny światowej. „1917” już w kinach

„1917” to wielkie wojenne widowisko, które przybliża dramatyczne losy żołnierzy na froncie I wojny światowej (fot. mat. pras.)

Koniec tej wojny może być tylko jeden – wygra ten, który przeżyje. „1917” to wielkie wojenne widowisko na miarę „Dunkierki” i „Szeregowca Ryana”, które przybliża dramatyczne losy żołnierzy na froncie jednej z najbardziej tragicznych wojen w dziejach świata. Sam Mendes, zdobywca Oscara za „American Beauty”, reżyser dwóch Bondów: „Skyfall” i „Spectre”, który z artystycznego kina potrafi zrobić komercyjny hit, tym razem idzie na wojnę. W obsadzie znaleźli się: Colin Firth, Benedict Cumberbatch, Richard Madden i Mark Strong. Obraz, który ma dziesięć nominacji do Oscara (m.in. najlepszy film, najlepszy reżyser, scenariusz czy zdjęcia), zdobył już dwa Złote Globy, a także został wyróżniony przez Gildię Producentów Amerykańskich w kategorii najlepszy film kinowy.

Dwaj brytyjscy szeregowcy Schofield i Perry, u schyłku I wojny światowej otrzymują ogromnie ryzykowną misję, od której powodzenia zależy życie ich towarzyszy. Muszą przedrzeć się za linię wroga i przekazać rozkaz odwołujący atak, który w świetle nowych informacji nie ma najmniejszych szans powodzenia. Jeśli nie uda się wypełnić misji, niechybna śmierć czeka ponad 1600 żołnierzy, a wśród nich brata Schofielda.

– Trudno wyobrazić sobie lepszy obraz o walkach pozycyjnych, z ich niekończącymi się zasiekami, transzejami i wszechobecnym błocie pełnym szczurów– mówi Michał Mackiewicz kustosz Działu Historii Wojskowości z Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Jak dodaje „precyzja z jaką odtworzono rzeczywistość oraz dbałość o militarne detale doskonale współgrają z fenomenalną grą aktorów i mistrzowską pracą operatorów”. To wszystko sprawia, że w opinii Mackiewicza „film dorównuje najlepszym obrazom kina wojennego ostatnich dziesięcioleci”.

(fot. mat. pras.)

Film inspirowany losami dziadka reżysera

Sam Mendes spędził mnóstwo czasu na zbieraniu informacji na temat I wojny światowej. Fascynowała go ze względu na dziadka Alfreda H. Mendesa, który mu o niej opowiadał. Dzielił się z wnukiem wspomnieniami, gdy jako starszy szeregowy brał udział w wojnie, spotykając wiele intrygujących osobowości. W tytułowym 1917 roku Alfred miał 19 lat i sam zgłosił się do wojska. Był jednak niskiego wzrostu i w rezultacie na front zachodni trafił w roli posłańca. W trakcie wojny został postrzelony i potraktowany gazem bojowym, a po jej zakończeniu dowództwo odznaczyło go medalem za odwagę. W kolejnych latach mężczyzna osiadł na stałe w Indiach Zachodnich, gdzie się urodził i tam spisał dla potomności swoje pamiętniki.

Film co prawda opowiada fikcyjną historię, ale jest w dużej mierze inspirowany tymi opowieściami, a także historiami zasłyszanymi od innych żołnierzy. Wizją Mendesa było to, aby cały film wyglądał tak jakby był nakręcony na jednym, bardzo długim ujęciu. Sprawia to, że widzowie zostają niejako zmuszeni do podróżowania z głównymi bohaterami. Takie podejście do strony wizualnej wywołuje poczucie niemal namacalnego uczestniczenia w odysei głównych bohaterów, a także jeszcze mocniejsze odczuwanie ich emocji. – Nasz film mówi o tym, że dziś nie rozumiemy dawnego sensu słowa poświęcenie, bo wtedy oznaczało ono ofiarę z samego czy samej siebie, ale w imię czegoś większego od pojedynczego człowieka. Chciałem, żeby widzowie pojęli, jak to kiedyś wyglądało, jak ludzie wtedy myśleli – tłumaczy Sam Mendes.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *