40 lat od zimowego wejścia Lodowych Wojowników. Pełne emocji „Rozmowy o Evereście”
17 lutego, 2020
Fascynacja łatwo może stać się obsesją. Francuski komediodramat „Sybilla” w kinach
21 lutego, 2020

Świeżość miesza się z doświadczeniem. Zaglądamy za kulisy „Człowieka z La Manchy”

W rolę Don Kichota wciela się Modest Ruciński (fot. Krzysztof Bieliński)

„Człowiek z La Manchy” to piękna i ponadczasowa opowieść o sile słowa, która przemienia marzenia w rzeczywistość. Spektakl w reżyserii Anny Wieczur-Bluszcz z muzyką na żywo w aranżacji Adama Sztaby wystawia stołeczny Teatr Dramatyczny. W rolę Don Kichota wciela się Modest Ruciński, jego wiernego Sancho Pansę gra Krzysztof Szczepaniak, a ukochaną Anna Gajewska. – Myślałam o tym w taki sposób, jakbym dopiero pierwszy raz usłyszała czy czytała tę historię. Dzięki temu mamy w tej inscenizacji świeżość i otwartość połączoną z doświadczeniem i wrażliwością – podkreśla reżyserka. Przyznaje, że realizacja broadwayowskiego hitu była dla niej wyzwaniem, ale jeszcze większym dla aktorów. – To wspaniałe, że mogłam pracować z aktorami i wraz z nimi dotknąć rejonów, których na co dzień nie dotykają – zauważa Anna Wieczur-Bluszcz. Portalowi Kultura wokół Nas opowiedziała, kim jest Don Kichot w jej inscenizacji, a także co było dla niej największym zaskoczeniem podczas trwającej ponad dwa miesiące pracy.

(fot. M. Łobaczewski)

Kim jest tytułowy „Człowiek z La Manchy” w nowym spektaklu w Teatrze Dramatycznym w Warszawie?

Wszyscy znamy Don Kichota od dzieciństwa, ale w mojej inscenizacji jest jednym z nas. To znaczy zwykłym człowiekiem, który ma marzenie. Różni go może to, że ma w sobie siłę, by to marzenie wcielać w życie, a przynajmniej próbować. Jest świadomy tego, że to, co mówi i robi, ma siłę oddziaływania i dzięki czemu może zmieniać świat.

Broadwayowski hit to olbrzymie reżyserskie wyzwanie.

Realizacja takiego utworu, który ma swoją długą historię i był już w tylu wystawieniach na różnych scenach – jest zawsze wyzwaniem. Starałam się jednak do tego podejść bez takiego obciążenia i bagażu wcześniejszych, świetnych realizacji. Myślałam o tym w taki sposób, jakbym dopiero pierwszy raz usłyszała czy czytała tę historię.

Dzięki temu mamy w tej inscenizacji świeżość i otwartość połączoną z doświadczeniem i wrażliwością. Interesujące jest dla mnie to, jak to, co jest tu i teraz, moment, w jakim jest obecnie świat i my, spotyka się z historią Don Kichota. Zawsze staram się odpowiedzieć sobie na pytanie, co mam do powiedzenia poprzez daną opowieść, czy jest ona nadal aktualna i czy ma w sobie siłę. Okazuje się, że w przypadku „Człowieka z La Manchy” – tak właśnie jest.

(fot. Krzysztof Bieliński)

Ten spektakl to w założeniu widowisko sceniczne. Co było najtrudniejszego w jego realizacji?

Trzeba zacząć od tego, że Teatr Dramatyczny w Warszawie to teatr dramatyczny, chociaż pojawiają się tutaj realizacje, które są na co dzień wystawiane w teatrach muzycznych. To wspaniałe, że mogłam pracować z aktorami i wraz z nimi dotknąć rejonów, których na co dzień nie dotykają. Dużym zaskoczeniem może być właśnie to, że aktorzy dramatyczni są absolutnie wszechstronnymi, utalentowanymi artystami. Wyzwanie jest więc duże właśnie dla nich.

W tym musicalu mamy piękne, świetnie zapisane utwory z genialną muzyką i oczywiście dotkliwym sensem zapisanym w librettcie. W przygotowanie tego spektaklu włożyliśmy ogromną pracę. Mam nadzieję, że to wszystko razem, w połączeniu z talentem aktorów i ich umiejętnościami, poruszy widzów i zachwyci, nie tylko w warstwie muzycznej, ale przede wszystkim aktorskiej i wizualnej. Na tym w końcu polega prawdziwe widowisko.

(fot. Krzysztof Bieliński)

A jak długo trwały te przygotowania?

Zaczęliśmy próby dwa i pół miesiąca temu.

Wspomnieliśmy o muzyce, która jest oczywiście na żywo.

Tak, zaprosiłam do współpracy Adama Sztabę, wspaniałego muzyka o niezwykłej wrażliwości, żeby zrealizował ze mną ten spektakl. Zrobił naprawdę świetne aranżacje, które są naznaczone jego temperamentem i osobowością.

Na widzach wrażenie zrobić może też scenografia i kostiumy.

Za tę część odpowiedzialna jest Ewa Gdowiok. Niezwykłą rolę, jak w każdym widowisku, odgrywają też światła, a to rola Pauliny Góral. Do współpracy zaprosiłam również  wspaniałego coacha wokalnego Jacka Laszczkowskiego. Doskonałą choreografię stworzyła Anna Iberszer. Mam nadzieję, że przy takich wybitnych współtwórcach efekt będzie poruszający dla widzów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *