Jesteśmy, dopóki pamiętamy, a najważniejsze, co mamy – jest teraz. Powieść „Siła rzeczy”
3 lipca, 2021
Opowieści o podróżach śladem wielkich dzieł literackich. Reportaż „Domy pisarzy”
7 lipca, 2021

„Rzeczy ważne, a czasem błahe”. Henryk Woźniakowski o bliskich, dylematach i polityce

Książka to rozmowa, którą Henryk Woźniakowski prowadzi z Dominiką Kozłowską (fot. Łukasz Murgrabia)

Pogodny, choć zmęczony Tadeusz Mazowiecki, a tuż za nim Henryk Woźniakowski – właśnie to zdjęcie otwiera książkę „Rzeczy ważne, a czasem błahe”. Gdyby wówczas wygrali, być może Polska wyglądałaby dziś inaczej. Po tym doświadczeniu Woźniakowski wraca do Krakowa i – nie rezygnując z zaangażowania społecznego – na trwałe wiąże się z działalnością wydawniczą. Okazuje się, że jest mu to zdecydowanie bliższe niż agresywny niekiedy świat polityki. „W dążeniu do wolności jest coś świętego. Ale kiedy znajdziemy się już w ustroju wolności, wkraczamy w obszar polityki, całkowicie świecki” – zauważa bohater książki i mówiąc o ludziach bliskich, Polsce i Kościele, polityce, podróżach i doświadczeniach wydawcy, udziela odpowiedzi na pytania. Czego o polskości nauczyła go europejska rodzina? Czy żałuje wydania jakiejś książki? W jaki sposób stanął na czele kampanii Tadeusza Mazowieckiego? Dlaczego Jarosław Kaczyński zwrócił się przeciwko Lechowi Wałęsie? W czym rację miał Adam Michnik? I jaka będzie przyszłość polskiego rynku wydawniczego?

Henryk Woźniakowski to wieloletni prezes wydawnictwa Znak, publicysta i tłumacz. W latach 1989–1990 szef biura prasowego rządu i doradca Tadeusza Mazowieckiego. Należał do założycieli m.in. Unii Wolności. Działa w PEN Clubie, Klubie Inteligencji Katolickiej. Odznaczony Krzyżem Oficerskim francuskiego Orderu Narodowego Zasługi oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W rozmowie z Dominiką Kozłowską Henryk Woźniakowski opowiada o zawodzie wydawcy i swoim spojrzeniu na sprawy publiczne. Wspomina bliskich, którzy nauczyli go przywiązania do wolności, zdradza kulisy dzisiejszych konfliktów u szczytu władzy, a jednocześnie nie stroni od anegdot i relacjonuje swoje spotkania z Jerzym Giedroyciem, Józefem Czapskim, Michelem Foucault czy Henrym Kissingerem.

Przestroga wstępna

„Ta rozmowa nie jest z pewnością autobiografią, choć są w niej wątki autobiograficzne, o czym uprzedzam wszystkich nie wspomnianych w niej członków rodziny, przyjaciół i współpracowników. Staram się uczciwie odpowiadać na postawione mi pytania. Dlaczego takie, a nie inne – z tego niech się tłumaczy moja rozmówczyni. W Znaku następuje kolejna, już druga, pokoleniowa zmiana warty. Wydawnictwo, jego publikacje i związane z nim środowisko odegrały pewną – niekiedy istotną – rolę w polskiej kulturze i polityce, poczynając od połowy zeszłego wieku.

Pokolenie, które przejmuje stery Znaku, a którego przedstawicielką jest Dominika, interesuje się, co zrozumiałe, a nawet chwalebne, przeszłością środowiska, jego liderów, ich korzeniami, warunkami, w jakich nasze instytucje były tworzone i rozwijane, ideom, jakie poprzedniemu pokoleniu przyświecały, i czynnikom, które je ukształtowały. Moje odpowiedzi są próbą sprostania temu zainteresowaniu. Jeśli ta rozmowa okaże się w jakiejś mierze zajmująca dla czytelników spoza naszych kręgów, jeśli nie zostanie potraktowana wyłącznie jako anachroniczne „wzdychania starca w próżnej tęsknocie”, wedle słów Wieszcza, będzie to dla mnie sympatyczna gratyfikacja” – pisze Henryk Woźniakowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *