„Pamiątki przeszłości 1796-1945”. Nieborów zaprasza na wystawę Radziwiłłów
Lipiec 1, 2018
Tam ziemia nigdy nie jest spokojna. Głośny debiut „Torfowisko”
Lipiec 2, 2018

„Prawa człowieka łatwo stracić, a trudno odzyskać”. Dla niej nie ma tematów tabu

Sofia Oksanen to fińska pisarka, autorka powieści m.n. „Oczyszczenie” i „Norma” (fot. Toni Härkönen)

Nosi kolorowe włosy, ma fińsko-estońskie korzenie, a ostatnio wystosowała list do Melanii Trump w sprawie kobiet w Europie Wschodniej. Sofi Oksanen jest nie tylko pisarką, ale często angażuje się w dyskusje polityczne na tematy, o których inni woleliby milczeć. Handel włosami, surogacja, prawa mniejszości seksualnych czy wolność kobiet to tylko niektóre z nich. Jej powieści „Krowy Stalina” czy „Oczyszczenie” sprawiły, że została okrzyknięta literackim fenomenem. Z nami spotkała się przy okazji swojej najnowszej książki „Norma”, która łączy w sobie feministyczny manifest i mrożący krew w żyłach thriller.

Piszesz, bo…?

Piszę, dlatego że ogromnie mnie to cieszy, ale również dlatego, że staram się trochę ulepszyć ten świat. To najprzyjemniejsza część mojego życia.

A co w takim razie robisz, gdy nie piszesz?

Na przykład udzielam wywiadów, ale tak naprawdę pisanie powieści jest procesem dosyć długotrwałym. Składa się on z wielu części, dlatego bardzo trudno jest wyznaczyć wyraźną granicę pomiędzy czasem wolnym a pracą. Sama nigdy nie wiem, co będzie miało akurat wpływ na moje życie, a także na moją pracę. Właściwie więc nie mam czasu wolnego.

Powieść „Norma” w Polsce ukazała się 4 kwietnia 2018 roku (fot. mat. pras.)

Twoja najnowsza książka zatytułowana „Norma” wymagała poznania wielu rzeczy. Jak długo powstawała?

Pracę nad tą powieścią rozpoczęłam w 2013 roku i w Finlandii ukazała się już w 2015. Podtekstem tej historii jest bajka o roszpunce i moim zamiarem było napisanie postmodernistycznej wersji tej opowieści. Można powiedzieć, że ta książka wzięła swój początek wtedy, gdy chyba w wieku pięciu lat, dostałam książkę o roszpunce. Pamiętam, że wywarła na mnie ogromne wrażenie, ponieważ była to pierwsza bajka o księżniczce, z jaką się zetknęłam. Wychowałam się w dwujęzycznej rodzinie, ponieważ moja mama była Estonką, a tata Finem, więc wyrosłam pomiędzy dwoma kulturami: Związkiem Radzieckim i Finlandią. Miałam w domu przede wszystkim książeczki radzieckie i to nie były historie o księżniczkach. Roszpunka była więc tą pierwszą bajka o księżniczce i można ją określić jako początek tej historii. Samo już pisanie „Normy” trwało dwa lata.

Już sam tytuł powieści sugeruje, że chodzi albo o imię albo o regułę, zasadę. Czy takie było Twoje zamierzenie?

Jak najbardziej i takie też było tło tej historii. Właśnie dlatego zdecydowałam się nazwać moją bohaterkę Norma, bo jest to również powieść, która mówi o normach.

Poruszasz w niej wiele spraw, ale jedną, na którą warto zwrócić szczególną uwagę są włosy. W jaki sposób mogą one stać się narzędziem społecznej kontroli?

Włosy zawsze były częścią historii kontroli w społeczeństwie. Budziły i nadal budzą wiele emocji. Weźmy na przykład dyskusję na temat tego, czy kobiety muzułmanki powinny nosić chusty. Wywołuje ona wiele emocji i to nie tylko wśród muzułmanów. Włosy jak najbardziej są narzędziem kontroli. Reprezentują również pewien status społeczny kobiety, czy jest zamężna czy nie. Opisuję też wiele innych norm dotyczących włosów. Ciekawe jest dla mnie pytanie, czy gdyby Michelle Obama nie prostowała swoich włosów, tylko zostawiła je kędzierzawe, to wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych byłby inny. Tego się już nie dowiemy, ale jest to interesująca kwestia.

(fot. Toni Härkönen)

Pochodzisz z kraju, w którym jest tolerancja i niczym nieograniczona wolność. Czy tam temat norm jest problemem?

Finlandia jest z całą pewnością tolerancyjna dla mniejszości seksualnych, ale to jest charakterystyczne dla wszystkich krajów skandynawskich. Jeżeli zaś chodzi o otwartość na migrantów czy uchodźców to nie jest z tym aż tak dobrze, zwłaszcza jak porównamy ze Szwecją. Tam również istnieje prawica, ale jest ona bardziej tolerancyjna dla przyjezdnych. W szwedzkim społeczeństwie jest bardzo dużo dziennikarzy czy pisarzy, którzy mają inne pochodzenie. W Finlandii przeciwnie, liczba migrantów jest dużo niższa, co wynika z różnego nastawienia obu krajów do tych kwestii. Co prawda Szwecja wydaje mniejsze pieniądze na pomoc rozwojową, ale dużo chętniej przyjmuje uchodźców. Finlandia z kolei na odwrót, z czego można wnioskować, że te pieniądze mają zniechęcać do przyjazdu. Te kwoty są dosyć wysokie, choć i tak spadły po ostatnim kryzysie gospodarczym.

Jeżeli zaś chodzi o równość płci, to Finlandia jest na dosyć dobrym poziomie, ale wcale nie jest idealnie. Ogólnie rzecz biorąc wszystkie kraje skandynawskie szanują pewien zestaw wartości, takich jak wolność słowa, wolność mediów czy transparentność, jeśli chodzi o kwestię korupcji. Nie oznacza to jednak, że nie istnieje tam problem włosów. Choćby w Szwecji, gdzie jedną z najbardziej nagradzanych i obiecujących biznesmenek jest młoda kobieta, która sprzedaje treski, czyli dopinki z włosów. Ten biznes istnieje więc również w naszym kręgu kulturowym. W fińskim społeczeństwie debata na ten temat się toczy, ale niestety nie jest traktowana do końca poważnie.

(fot. Toni Härkönen)

A jak ważne włosy są dla ciebie, czy to jak wyglądasz jest również głosem w tej dyskusji?

Zawsze interesowałam się politycznym wymiarem włosów oraz ich historią. Im bardziej zgłębiałam ten temat, tym stawał się on dla mnie ważniejszy. Okazało się, że w krótkim czasie biznes związany z włosami bardzo się rozwinął i stał się dochodowy. Z tym wiążą się oczywiście zjawiska wyzysku, nadużycia, istnieje też czarny rynek. Ludzie sprzedają włosy za parę groszy, a czasem są im one kradzione. Ktoś na tej sprzedaży bardzo dobrze zarabia, ale nie jest to nigdy kobieta, do której należały. Chociaż rynek tresek czy peruk się rozwija i zyskuje na wartości, to ogóle ta kwestia nie jest poważnie traktowana. Przestępcy zawsze działają szybciej niż prawodawcy. Nie ma żadnych zasad etycznych, które by to w jakiś sposób regulowały. Unia Europejska zwraca szczególną uwagę na żywność, na to skąd ona pochodzi, gdzie została zapakowana, natomiast nikt nie interesuje się tym, skąd pochodzą włosy, jak i od kogo zostały uzyskane.

Wiemy coraz więcej o takich zjawiskach, jak handel ludźmi, jesteśmy w stanie dużo skuteczniej chronić jego ofiary niż jeszcze parę lat temu. Przestępcy wymyślają jednak coraz to nowe formy wyzysku ludzi. Powinniśmy więc reagować, powinniśmy się sprzeciwiać, ale wcale tego nie zauważamy, chociaż dzieje się to na naszych oczach.

Sofi Oksanen na spotkaniu w ramach Międzynarodowego Festiwalu Literatury – Apostrof (fot. Facebook)

Swoją książką chcesz uświadomić Europejki, że ten problem jest istotny czy może to sygnał kierowany do mężczyzn? Kto jest tą grupą docelową?

Zwracam się tak naprawdę do wszystkich czytelników czy słuchaczy, którzy wysłuchają audiobooka. Nie wiem, jak wygląda sytuacja w Polsce, jeżeli chodzi o jajka od kur z wolnego wybiegu, ale w Skandynawii za parę lat już tylko takie będą sprzedawane. Ta zmiana nastąpiła pomimo, że te od kur z wolnego wybiegu są dużo droższe. Klienci byli jednak w stanie zapłacić wyższą cenę, a nie kupować jajka z hodowli przemysłowych. Mówię o tym dlatego, że w naszych czasach to klient jest najważniejszy. Myślę, że podobnie może być w kwestii reprodukcyjnej czy właśnie włosów. Jeżeli zainteresujemy się tym, skąd się one biorą i będziemy chcieli, by kobieta, od której zostały zakupione otrzymała uczciwą cenę, to tak właśnie będzie. To samo dotyczy kwestii płodności. Obecnie nikogo nie obchodzą surogatki czy dawczynie komórek jajowych. Dba się wyłącznie o własne potrzeby. Gdyby było inaczej, to może pojawiłyby się wreszcie jakieś reguły etyczne i ktoś by zainteresował się losem tych kobiet.

Ostatnio przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka była sprawa pewnej pary z Włoch. Wybrali się oni do jednej z klinik leczenia niepłodności w Rosji, dlatego  że nie mogli mieć dziecka. W ich kraju surogacja jest nielegalna, dlatego skorzystali z tej usługi gdzie indziej. Kiedy wrócili dziecko zostało im odebrane. Widocznie ktoś doniósł na nich odpowiednim służbom. Mimo, że biologicznie wydawało się, że wszystko jest w porządku, trafiło ono najpierw do domu dziecka, a następnie do adopcji. Próbowali walczyć z tą decyzją, ale niewiele mogli zrobić, zwłaszcza że po przeprowadzeniu badań DNA okazało się, że jednak nie jest ich dzieckiem. Klinika ich oszukała, albo popełniła błąd. W tej historii mamy wiele ofiar, bo i ta para i dziecko doświadczyli wiele bólu i cierpienia. Myślę, że gdyby istniał lepszy system prawny, to wszystkie zaangażowane strony byłyby chronione.

(fot. Toni Härkönen)

W każdym kraju problemy są trochę inne, ale przy okazji choćby akcji #metoo, narodziła się swoista solidarność kobiet. Czy masz jakieś przesłanie do Polek, które również muszą ostatnio mierzyć się z problemami, m.in. dotyczącymi prawa aborcyjnego?

Bardzo się cieszę, że w Polsce jest wysoka świadomość tych spraw. Być może zabrzmi to głupio, ale często jest tak, że ludzie zaczynają się dostosowywać, albo ich początkowy opór zostaje szybko stłamszony. W Polsce na szczęście widzę ogromną wolę by działać. Niedawno byłam w Turcji i tam właśnie opór ludzi został skruszony. Jest mi przykro z tego powodu, zwłaszcza gdy pomyślę o młodym pokoleniu Turków. W Polsce pod tym względem jest o wiele lepiej. Trzeba pamiętać, że prawa człowieka mają to do siebie, że bardzo łatwo jest je stracić, a ogromnie trudno odzyskać. Każdy krok w tył czy każde ograniczenie powinny być bardzo mocno zwalczane i to bez żadnego zawahania. Mogę tylko powtórzyć, że te prawa łatwo stracić, a ogromnie trudno odzyskać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *