Palcem po mapie w poszukiwaniu smaków. „Śniadanka z czterech stron świata”
Czerwiec 10, 2019
„Bratanków dzieje wspólne”. Unikaty prosto z Budapesztu na wystawie w Łazienkach
Czerwiec 11, 2019

Potęga Europy budowana małymi rączkami. Historie „Dzieci rewolucji przemysłowej”

Książka autorstwa Katarzyny Nowak oparta jest na prawdziwych historiach (fot. mat. pras.)

Świat, jaki znamy wymyślili wizjonerzy, inżynierowie, genialni naukowcy, ale zbudowały go małe dzieci. Od Londynu, przez pełną fabryk Łódź aż po ludne miasta Indii maluchom odbierano dzieciństwo, szansę na edukację i normalny dom. Ich praca była tania, a utrata zdrowia i życia – akceptowalna. Szybko zmieniały szpule nici, czyściły wąskie gardła kominów, ciągnęły wózki z węglem w ciemnościach kopalń. Katarzyna Nowak, laureatka konkursu „Książka historyczna nie musi być nudna” pod patronatem prof. Normana Daviesa, w swojej nowej wstrząsającej książce „Dzieci rewolucji przemysłowej” przenosi czytelników do czasów, gdy życie dziecka było warte tyle, ile przemysłowiec był gotów zapłacić za jego pracę, czyli bardzo niedużo. Do dziś dzieje się to nadal w wielu miejscach świata.

Nie miały prawa głosu, więc nie miały wyboru. Dorośli posyłali je więc do najcięższych prac i nikogo to nie dziwiło. Dzieci często chorowały. Zła dieta, tragiczne warunki higieniczne i ciężka praca doprowadzały je na skraj wyczerpania. Jeśli któreś padło przy pracy i po kilku kopnięciach nie było w stanie się podnieść, wsadzało się je na taczkę i wiozło do baraków.Jeśli przeżyło to wracało do pracy, a jeśli nie – wyprawiało się szybki pochówek.

Tak wyglądało życie dzieci w przemysłowej Anglii, w fabrykach w Łodzi. W XXI wieku mieszkańcy Europy oburzają się na samo wspomnienie przeszłości, w której 4-latki posyłano do pracy. Nie przeszkadza im to jednak w kupowaniu ubrań szytych małymi dłońmi w Indiach czy Chinach. Czy epoka dziecięcego niewolnictwa naprawdę się skończyła?

(fot. mat. pras.)

Wstrząsające bo prawdziwe historie

W kominie jest ciemno, duszno i gorąco. George jest mały, a tylko takie dzieci mogą pracować jako czyściciele kominów. Pod sobą ma czarną otchłań, zapiera się gołymi piętami o cegły, pełznie w górę do światła. Wyciąga rękę ze skrobaczką i nagle wszystko znika. Nie słyszy własnego krzyku, nie słyszy głuchego odgłosu, z którym jego ciało uderza o palenisko.

Łysa Patience pcha swój wózek kopalnianym tunelem. Dziewczynka boi się bicia, a daje radę szybko przesuwać wagonik z węglem tylko, jeśli wciśnie w niego obie ręce i czubek głowy. Włosy wytarły się tam zupełnie i została tylko goła skóra. Ośmioletni William już czeka przy swoich drzwiczkach. Przepuści wózek i zamknie je najszybciej, jak potrafi. W tych prymitywnych warunkach wentylacja jest kluczowa. Inaczej trujące gazy zabiją wszystkich w kopalni. Po pracy będzie chciał wrócić na górę, ale zabłądzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *