Watykan to raj na ziemi czy złota klatka? Ta kobieta zna niejedną odpowiedź
19 września, 2019
Brad Pitt rusza z misją na ratunek naszej planecie. Thriller „Ad Astra” w kinach
20 września, 2019

„Parasite” to filmowa petarda i miks gatunkowy. Zdobywca Złotej Palmy w kinach

„Parasite” to trzymająca w napięciu opowieść, w której czworo ludzi bez przyszłości wpada na pomysł przekrętu doskonałego (fot. mat. pras.)

Szalona tragikomedia koreańskiego reżysera Bong Joon-ho to tegoroczne objawienie festiwalu w Cannes i niespodziewany hit międzynarodowego boxoffice’u, który zbiera fantastyczne opinie na świecie. „Parasite” to pełen dzikiego humoru i nieoczekiwanych zwrotów akcji thriller o ludziach, którzy nigdy nie mieli się spotkać: biednych i bogatych, tych naprawdę uprzywilejowanych i tych zepchniętych do rynsztoków. „Szalony”, „nieprzewidywalny”, „nowy gatunek”, „absolutne arcydzieło” – zagraniczna prasa prześciga się w epitetach określających koreańską produkcję. Nie dziwi więc ośmiominutowa owacja na stojąco, jaką twórcom filmu zgotowała canneńska publiczność. Najważniejsza nagroda imprezy – Złota Palma nie mogła też trafić do nikogo innego, jak reżysera przebojów: „Okja” i „Snowpiercer: Arka przyszłości”. To pierwszy triumf Korei Południowej w Cannes.

To mistrzowska i trzymająca w napięciu opowieść, w której czworo ludzi bez przyszłości wpada na pomysł przekrętu doskonałego. Kierowca bez pracy, gospodyni bez domu, student bez kasy i dziewczyna bez perspektyw wspólnie tworzą perfekcyjny plan: jak w najkrótszym czasie stać się kimś i zająć miejsce bogaczy.

W świecie, w którym liczy się tylko wydajność i sukces, przechytrzą system i zawalczą o siebie. Nawet, jeśli będzie to wymagało przekroczenia cienkiej granicy między tym, co jeszcze dozwolone, a tym, co absolutnie zabronione. Bong Joon-ho pokazuje, że prawie każdy marzy o lepszym życiu, awansie i szansie na sukces. Ale tylko niektórzy – dzięki nieposkromionej wyobraźni i braku skrupułów – są w stanie po to wszystko sięgnąć.

(fot. mat. pras.)

Jury w Cannes i Tarantino zachwyceni

– Wyjątkowy film, jedyne w swoim rodzaju przeżycie. Wspólnie dzieliliśmy tę niesamowitą przygodę. Reżyser zabiera nas w podróż przez gatunki filmowe, jednocześnie w zaskakująco zabawny sposób komentując rzeczywistość. „Parasite” nas zahipnotyzowało i nie dało o sobie zapomnieć. To była absolutnie jednogłośna decyzja – mówił Alejandro González Iñárritu wygłaszając werdykt jury, w którym zasiadali m.in. Paweł Pawlikowski, Alice Rohrwacher, Elle Fanning czy Yorgos Lanthimos.

Bong Joon-ho to ulubieniec Quentina Tarantino i jeden z najciekawszych reżyserów współczesnego kina. – To absolutny wizjoner! Jest nowym wcieleniem Spielberga. Nikt inny nie potrafi zrobić tak dobrego kina rozrywkowego mówił on o reżyserze „Parasite” na jednym z festiwali. Swego czasu Amerykanin stworzył listę najlepszych filmów wszechczasów, które każdy szanujący się miłośnik kina powinien znać. Wśród nich znalazły się aż dwa filmy koreańskiego reżysera: „Zagadka zbrodni” z 2003 roku oraz „The Host: Potwór” z 2006 roku. Pierwszy obraz nazwał „jednym z najciekawszych filmów XXI wieku”. Z kolei społeczne science-fiction „The Host: Potwór” to według niego „absolutne arcydzieło, które zrobiło na nim ogromne wrażenie”.

(fot. mat. pras.)

Krytyka i media na świecie o filmie

– Brawurowa komedia i społeczna satyra z motywem „home invasion”. Precyzyjne i absolutnie zaskakujące zwroty akcji, przywodzące na myśl Hitchcocka i Buñuela – pisze Screen Daily. Z kolei IndieWire uważa, że to film „zawrotny, błyskotliwy”. – Nigdy nie widzieliście czegoś takiego! „Parasite” udowadnia, że Bong Joon-ho wymyślił nowy gatunek filmowy – dodaje. – „Parasite” mówi o naszych czasach tak trafnie, że nie możesz go zignorować – podkreśla Vanity Fair.

– Niespotykane połączenie wielkiej sztuki filmowej i uszczypliwej, szalenie zabawnej panoramy klas społecznych. Bong Joon-ho stworzył zaskakujące i elektryzujące arcydzieło, którego potrzebujemy dokładnie w tym momencie! – przyznaje Time Out. – Wysublimowany i brawurowo nakręcony dramat rodzinny, który z minuty na minutę staje się coraz lepszy! – zachwyca się South China Morning Post. – Bogata, trzymająca w napięciu i precyzyjnie skonstruowana satyra, która jest tak wyjątkowa, że aż ociera się o science-fiction – ocenia The Guardian.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *