Musical o żywych i umarłych. Broadwayowski hit „Rodzina Addamsów” już w Syrenie
Wrzesień 8, 2018
Salwy śmiechu i momenty wzruszenia gwarantowane. Czas na komedię „Juliusz”
Wrzesień 14, 2018

O staraniach, poświęceniach i walce. Trudne „Powroty Rodaków z Kazachstanu”

„Witajcie w Polsce. Powroty Rodaków z Kazachstanu” to poruszające historie Polaków kilku pokoleń (fot. mat. pras.)

Wyrzuceni za młodu tysiące kilometrów na wschód, teraz pokonują tę samą trasę z nadzieją na zachód. Po uroczystych powitaniach następują codzienne problemy, często rodacy z Kazachstanu doznają w Polsce szoku. Okazuje się, że nie wystarcza być katolikiem, a w adaptacji nie pomaga akcent rosyjski. Autor książki „Witajcie w Polsce. Powroty Rodaków z Kazachstanu” pokazuje trudny proces repatriacji oczami ludzi, którzy czują się obywatelami państwa, w którym nigdy nie byli. 

W 1936 Józef Stalin jednym podpisem zmienił losy całych pokoleń. Z terenów ukraińskiej SRR kazał deportować do Kazachstanu kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Według powszechnego spisu ludności, przeprowadzonego w 1989 roku kraj ten zamieszkiwało 169 narodowości. Polską narodowość zadeklarowało wtedy prawie 60 tysięcy osób. Wiele z nich próbowało wyrwać się z kazachskich stepów całe życie, z pokolenia na pokolenie. Przykładem jest rodzina Popławskich. Gdy w roku 1997 pojawiła się możliwość powrotu do ojczyzny, choć przyszłość była niepewna, nie zastanawiali się długo. Zostawili dorobek życia i ruszyli na Zachód. Byle by tylko wrócić do domu, do korzeni.

Pierwsi repatrianci wracali więc na własną rękę. Dopiero w 2000 roku Sejm uchwalił pierwszą ustawę repatriacyjną. W latach 2001-2017 do ojczyzny wróciło tylko 6054 repatriantów. W statystyce ważne są liczby, ale zwyczajnego życia nie widać w tabelach.  Nie liczą się historie ludzi, ich cierpienia, radości, marzenia, rozczarowania. Na przeżyciach naszych rodaków skupia się właśnie Jerzy Danilewicz w książce „Witajcie w Polsce. Powroty Rodaków z Kazachstanu”, śledząc losy kilkunastu repatrianckich rodzin. Rozmawia z tymi, którym udało się wrócić: o staraniach, poświęceniach, walce i tym jak jest być obcym wśród swoich. Odwiedził także rodaków, którzy są wciąż w Kazachstanie, jak również Polaków w obwodzie kaliningradzkim. Ci ostatni uciekli z kazachskich stepów na zachód, żeby być bliżej ojczyzny. Liczyli, że stąd będzie im łatwiej wrócić. Tekst uzupełniają zdjęcia współczesne i archiwalne z prywatnych zbiorów.

(fot. mat. pras.)

Fragment książki

(…) sąsiedzi nie przywitali nas chlebem i solą,  tylko od razu wylali całą swoją żółć. W nocy pisali kredą na asfalcie „Ruscy won”. (…) tłumaczyłem: przecież ja wróciłem z Kazachstanu do ojczyzny. Zmienili więc napis na „Kazachy, wynocha”. My i tutaj dostaliśmy po tyłku od swoich. Ale ojczyzna to ojczyzna. Wszystko się wybaczy (…).

O autorze

Jerzy Danilewicz to reporter i redaktor. Pracował m.in. w „Newsweeku”, związany także z tygodnikiem „Polityka”. Współautor bestsellerowej biografii „Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia” i autor książki „Bursztynowy prałat” o księdzu Henryku Jankowskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *