Jedyne „wolne miasto” w szarej rzeczywistości PRL-u. Zakopane, jakiego nie znacie
25 stycznia, 2020
Groteska i kryminał o przyszłości świata. Premierowi „Fizycy” w Collegium Nobilium
27 stycznia, 2020

„Noc, która się nie kończy”. Historia obozów koncentracyjnych to nie tylko Auschwitz

Obozy koncentracyjne to nie tylko historia, lecz także nasza teraźniejszość (fot. pixabay.com)

Nie trafiła się tam z wyroku sądu i nie zna daty końca kary. Nie posiada żadnych praw, głoduje, jeśli inni tak zdecydują. Pracuje się, kiedy każą, a także umiera na czyjś rozkaz. Historia obozów koncentracyjnych wcale nie zaczyna się wraz z nastaniem ideologii nazistowskiej i nie kończy się wraz z wyzwoleniem Auschwitz-Birkenau, od którego mija właśnie 75 lat. Pierwszy obóz powstał poza Europą, gdy Adolf Hitler miał zaledwie siedem lat. Kolejne pojawiły się na sześciu kontynentach, w niemal każdym kraju. Od ponad stu lat nie nastał moment, w którym mapa świata byłaby całkowicie wolna od obozów koncentracyjnych, o czym Andrea Pitzer pisze w książce „Noc, która się nie kończy”.

Gdy świat dowiedział się o Auschwitz, wszyscy mówili „nigdy więcej!”. Ile dziś jest warte to zapewnienie? Ofiary imperiów kolonialnych, sowieckich łagrów, nazistowskich obozów śmierci, obozów hiszpańskich, chorwackich, włoskich, amerykańskich, brytyjskich, chińskich, koreańskich liczone są w milionach.

W trakcie wojny czeczeńskiej przez rosyjskie obozy przewija się jedna czwarta mieszkańców Czeczenii. W amerykańskim obozie w Guantánamo przetrzymuje się podejrzanych o terroryzm bez udowodnienia im winy. W Korei Północnej w obozach ludzie się rodzą, dorastają i umierają, nie zaznawszy życia poza ogrodzeniem z drutów kolczastych. Nie chcemy pamiętać o tym, że obozy koncentracyjne to nie tylko historia, lecz także nasza teraźniejszość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *