Splot seksu, kłamstw i literatury. „Podwójne życie” z plejadą francuskich gwiazd
Maj 17, 2019
Z powojennej tęsknoty za pięknem. Biżuteria Spółdzielni ORNO w Muzeum Warszawy
Maj 17, 2019

Miłość nadchodzi tanecznym krokiem. Breakdance i balet w filmie „Let’s dance”

Breakdance i balet na plakacie filmu „Let's dance” (fot. mat. pras.)

Paryż i Nowy Jork, miłość i zdrada, namiętność i pasja. Wszystko to w najnowszym, spektakularnym widowisku tanecznym – „Let’s dance”.  To iskrząca pozytywną energią historia młodego hip-hopowca i dziewczyny, dla której balet był całym światem. Brawurowo zatańczona, romantyczna opowieść o wielkiej walce o sukces, przyszłość i miłość. Dowodząca, że bardziej niż przestrzeganie zasad liczą się prawdziwe emocje, a najważniejsza jest wspólna pasja do muzyki, która potrafi przerodzić się w namiętne uczucie. W filmie o odwadze, determinacji i prawdziwym poświęceniu, wziął udział zwycięzca francuskiego „Tańca z gwiazdami” Rayane Bensetti oraz piękna absolwentka szkoły baletu w Paryżu Alexia Giordano, która pracowała dla takich marek, jak Dior czy Givenchy oraz wystąpiła w serialu „Wersal. Prawo krwi”. To imponujące widowisko z pewnością porwie tysiące widzów do tańca.

Pasją Josepha jest breakdance. Rytmy hip-hopu pochłaniają go tak bardzo, że rezygnuje z propozycji pracy w firmie ojca i postanawia wyjechać do Paryża, by rozpocząć taneczną karierę. Gdy dociera do miasta, wspólnie ze swoją dziewczyną Emmą i jej najlepszym przyjacielem Karimem, dołączają do jednej z miejscowych ekip breakdancerów. Razem przygotowują się do międzynarodowego konkursu hip-hopowego. Jednak w dniu turnieju Joseph dowiaduje się, że Emma go zdradza.

To przekreśla jego udział w wymarzonej imprezie. Zrozpaczony chłopak szybko poznaje jednak piękną i błyskotliwą Chloe, która przygotowuje się do egzaminu wstępnego do szkoły baletowej w Nowym Jorku. Między nimi pojawia się niezwykle silne uczucie. Dzięki wspólnej pasji do tańca i muzyki oraz rodzącej się miłości stworzą razem coś, czego jeszcze nie było. Połączenie baletu i breakdance’u na scenie okazuje się zapierającym dech w piersiach odkryciem.

(fot. mat. pras.)

Bożyszcze francuskich nastolatków

Rayane Bensetti ma zaledwie 26 lat, a na koncie już całkiem sporo różnych projektów. Był modelem, brał udział w reklamach, zagrał główną rolę w pełnometrażowym filmie fabularnym. Prawdziwą popularność sobie… wytańczył, a zaczynał karierę jako kilkulatek. Jego rodzice, Algierczycy z pochodzenia, zapisali go do agencji modeli i mały Rayane wystąpił w kilku reklamach – w tym m.in. McDonald’s, Carrefoura czy sieci sklepów Toys „R” Us. Przygodę ze szklanym ekranem zaczął jako nastolatek. Zaliczył wówczas kilka produkcji telewizyjnych. Podobno już wtedy wiedział, że chce zostać aktorem.

Przełomową w jego karierze okazała się kreacja Benjamina Vidala w miniserialu telewizyjnym „Pep’s”. To po nim stał się rozpoznawalny i został zaproszony do programu, po udziale w którym był już prawdziwą gwiazdą. W 2014 roku wystąpił w piątej edycji francuskiego „Tańca z gwiazdami”. Tańczył z Białorusinką Denitsą Ikonomową i dzięki swojemu zaangażowaniu, talentowi i ciężkiej pracy dotarł do ostatniego odcinka, gdzie pokonał na parkiecie dwoje olimpijczyków, łyżwiarkę i łyżwiarza figurowych: Briana Jouberta i Nathalie Pechalat.

Rayane Bensetti, zwycięzca francuskiego „Tańca z gwiazdami”, w „Let’s Dance” (fot. mat. pras.)

Podobny do swojego bohatera

Po „Tańcu z gwiazdami” posypały się propozycje: Bensetti objechał Francję z tanecznym tournée, wystąpił w „Fort Boyard” u boku swojej partnerki Denitsy Ikonomowej, dał głos jednej z postaci w „Lego. Batman”, zagrał w bollywodzkiej produkcji, dwóch częściach komedii „Tamara” oraz filmie „La Finale”. Sam Rayane mówi, że od dziecka marzył, żeby zagrać tancerza. Od zawsze też oglądał filmy o tańcu. – To gatunek, który zawsze mnie podnosi na duchu – podkreśla. O Josephie, swoim filmowym bohaterze, mówi, że są do siebie podobni. – Jego trud prowincjusza, który ląduje w Paryżu, bez grosza przy duszy i prawie żadnych znajomości, to trochę mój trud. Jedyne, co różniło nasze losy to, że w przeciwieństwie do niego, nie miałem nikogo, kto by mi pomógł. Żyłem na 9 metrach kwadratowych i radziłem sobie całkiem sam, jak dorosły, którym jednak wcale nie byłem. Tak jak Josephowi brakowało mi m.in. pewności siebie – opowiadał aktor przed francuską premierą filmu.

Choć przed wejściem na scenę czy kolejnym ujęciem zawsze zżera go trema, stres ustępuje, gdy tylko wchodzi w rolę. Gdy zaczyna grać, odczuwa spokój. Nie przepada jednak za dublami, bo lubi zaskakiwać. Woli improwizować, potrzebuje grać i tańczyć „na świeżo”. Rola Josepha była dla niego ogromnym wyzwaniem, bo nie chciał zawieść nadziei wszystkich tych, którzy od „Tańca z gwiazdami” wyczekiwali go w takiej produkcji. – W „Let’s Dance” dostaną Rayane’a, który błyszczy na ekranie – podkreśla reżyser filmu Ladislas Chollat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *