Salma Hayek i Alec Baldwin robią się niegrzeczni. „Imprezowi rodzice” w kinach
5 lipca, 2019
Lipiec tętniący muzyką mistrzów. Polska Opera Królewska zaprasza na swój festiwal
5 lipca, 2019

Czego boisz się najbardziej, czai się w pełnym słońcu. „Midsommar. W biały dzień”

„Midsommar. W biały dzień” to najnowszy film twórcy „Dziedzictwa. Hereditary” (fot. mat. pras.)

To jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów tego roku. „Midsommar. W biały dzień” to najnowsze dzieło Ariego Astera, wizjonera współczesnego kina i jednego z najciekawszych młodych twórców, m.in. głośnego filmu „Dziedzictwo. Hereditary”. Stworzył on tym razem mroczną baśń, rozgrywającą się w biały dzień. Obraz pojawił się w polskiej dystrybucji zaledwie dwa dni po Stanach Zjednoczonych. W rolach głównych wystąpiły gwiazdy młodego pokolenia: Florence Pugh, Will Poulter oraz Jack Reynor.

Dani i Christian to młodzi Amerykanie, którym nie układa się w związku i rozważają rozstanie. Niespodziewana rodzinna tragedia zbliża ich jednak do siebie, a pogrążona w żałobie Dani postanawia dołączyć do Christiana i jego przyjaciół, aby wziąć udział w wakacyjnej wyprawie na północ Skandynawii. Tam, w odciętej od świata wiosce, raz na 90 lat obchodzone jest prastare święto związane z letnim przesileniem.

Jednak to, co z początku wygląda na beztroską wycieczkę do krainy niezachodzącego słońca, z czasem przybiera nieoczekiwany, przerażający obrót. Lokalni mieszkańcy zapraszają amerykańskich gości do udziału w niepokojących rytuałach. W sielskiej scenerii rozpoczyna się dziewięciodniowy festiwal coraz dziwniejszych obrzędów, których rezultat zadecyduje o życiu i śmierci biorących w nich udział.

(fot. Gabor Kotschy)

Polski operator filmu

Film jest owocem kolejnej współpracy Astera z Pawłem Pogorzelskim, operatorem polskiego pochodzenia. Poznali się w 2008 roku na integracji pierwszorocznych studentów AFI. Filmowców połączyła miłość do radzieckiego kina i filmu „Idź i patrz” w reżyserii Elema Klimowa z 1985 roku. Od tamtej pory Aster i Pogorzelski pracują ze sobą regularnie ponad 10 lat.

W trakcie prac nad „Midsommar. W biały dzień” inspirowali się filmem Paula Thomasa Andersona „Mistrz” z 2012 roku oraz westernem z Isabelle Huppert i Krisem Kristoffersonem „Wrota niebios” z 1980. W ich wspólnym filmie Pogorzelski wykorzystuje jasne, pastelowe kolory i sielskie, szwedzkie krajobrazy, gdzie odbywa się tytułowe święto „midsommar”. Cały film rozgrywa się w krainie, w której nigdy nie zachodzi słońce. – Ari jest dla mnie jak rodzina. Kocham z nim pracować, ponieważ ma niesamowicie nowatorskie podejście do filmów. Za każdym razem przekracza filmowe granice – mówi Pogorzelski.

(fot. Csaba Aknay)

Talent reżyserski i wschodząca gwiazda kina

„Midsommar. W biały dzień” to dopiero drugi film Astera, a już pojawiają się głosy, że to talent na miarę największych mistrzów kina. Pierwsze recenzje jego nowego dzieła mówią o czymś zaskakująco świeżym i niespotykanym. „Midsommar. W biały dzień” zachwycił również reżysera filmów „To my” i „Uciekaj”, Jordana Peele’a. – Czegoś takiego jeszcze nigdy nie było i wszystko co powstanie po „Midsommar” będzie musiało z nim konkurować  – powiedział Peele w rozmowie z magazynem Fangoria.

Na planie Aster spotkał się ogromny aktorski talent, czyli Florence Pugh, odtwórczynię głównej roli. Ta urodzona w 1996 roku angielska aktorka, debiutowała w brytyjskim dramacie „Upadające” z 2014 roku. W 2016 zagrała tytułową rolę w filmie „Lady M.”, za którą zdobyła nagrodę British Independent Film Award oraz nominacje do Europejskiej Nagrody Filmowej i BAFTA Rising Star. Nazywana nową Kate Winslet, jest pracowita i mocno stąpa po ziemi, a swój sukces przypisuje znalezieniu się „w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie”. W 2018 roku Florence zachwyciła swoim występem w serialu szpiegowskim zrealizowanym dla BBC pt. „Młoda doboszka”, w którym partnerowali jej m.in. Alexander Skarsgård i Michael Shannon. Kiedy schodziła z nocnych zdjęć z jego planu, otrzymała od Ariego Astera propozycję, by objąć główną rolę w jego najnowszym projekcie „Midsommar. W biały dzień”.

(fot. Gabor Kotschy)

95 proc. pozytywnych recenzji

Film był do ostatniej chwili dopieszczany przez Ariego Astera, co uniemożliwiało jego wcześniejsze projekcje. Dystrybutorzy z całego świata obdarzyli jednak reżysera takim samym zaufaniem, jak amerykańska firma A24 i zakupili film wyłącznie na podstawie szczątkowych informacji na temat produkcji. Film ma obecnie 95 proc. pozytywnych recenzji na portalu Rotten Tomatoes.  

– Bardzo cenię sobie filmy przekraczające granice gatunkowe, takie jak „Nie oglądaj się teraz”, „Antychryst” czy „Lśnienie”. Teraz na moją listę niekonwencjonalnych filmów grozy trafia również „Midsommar. W biały dzień” Ariego Astera. Czegoś takiego jeszcze nigdy w kinie nie widziałem. Ten film nie tylko mnie zaskoczył, ale także bardzo wzruszył, momentami nawet rozbawił. Jest dla mnie takim samym odkryciem, jakim były swego czasu zaskakujące, ale bardzo spójne światy wykreowane przez Aronofskiego, Noé, czy von Triera – mówi Roman Gutek, prezes firmy Gutek Film oraz Stowarzyszenia Nowe Horyzonty. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *