To oni byli tu na miejscu i pomagali. Wystawa „Amerykanie w Polsce 1919–1947” w DSH
Czerwiec 19, 2019
Tu nic nie jest tym, czym się wydaje. Trzymająca w napięciu powieść „Vera”
Czerwiec 19, 2019

Bierność to często siostra przemocy. Thriller „Podróżny” odnaleziony po 80 latach

„Podróżny” to prawdziwe odkrycie literackie po blisko 80 latach (fot. pixabay.com)

To uniwersalna opowieść o przemocy, a zarazem unikatowa możliwość wsłuchania się w głos kogoś, kto jeszcze nie wie, co się wydarzy – kogoś, komu Holokaust nie mieści się jeszcze w głowie. „Podróżny” to prawdziwe odkrycie literackie po blisko 80 latach, które zaskakuje aktualnością przekazu i nowoczesnym sposobem narracji. Książka mogłaby równie dobrze być napisana w zeszłym roku i reklamowana hasłem: „zapierający dech w piersiach thriller”. Bohaterem powieści jest bogaty kupiec Otto Silbermann, który po nocy kryształowej zostaje wyjęty spod prawa. Mimo zasług dla narodu niemieckiego i służby w armii w czasie I wojny światowej zostaje pozbawiony praw i ścigany jak przestępca. Jego pełna napięcia i niebezpieczeństw ucieczka jest tak realistyczna, że czytelnik doświadcza jej wręcz fizycznie. Wewnętrzny monolog bohatera, który próbuje pogodzić się z losem, pozwala lepiej zrozumieć sytuację, w jakiej znaleźli się niemieccy Żydzi po dojściu do władzy Adolfa Hitlera.

Berlin, listopad 1938 roku, tuż po nocy kryształowej. Ktoś wali do drzwi kupca Otto Silbermanna. W całym mieście trwają aresztowania. Otto ucieka tylnymi schodami. W gazecie czyta, że Żydzi wypowiedzieli wojnę narodowi niemieckiemu.

Silbermann nie jest już kupcem i obywatelem – stał się wyjętym spod prawa. Wyrusza w pełną napięcia i zagrożeń ucieczkę z hotelu do hotelu, z miasta do miasta i w końcu z pociągu do pociągu. Czy będzie mógł komukolwiek zaufać? I czy ludzie, których spotka na swojej drodze, nie wydali już na niego wyroku?

(fot. mat. pras.)

Fragment książki

Silbermann zbiegał szybko po schodach. Pewnie stoją na dole i czyhają na mnie, przemknęło mu przez głowę. (…) Godność, pomyślał, przecież człowiek ma swoją godność, której nie wolno dać sobie odebrać. Zawahał się, ponieważ zobaczył na samym dole mężczyznę. Wyprostował się i równym krokiem ruszył w jego stronę; tamten stał u podnóża schodów i palił papierosa. Silbermann ze spokojem wytrzymał jego spojrzenie. Kiedy się z nim zrównał, poprosił o ogień. Mężczyzna sięgnął do kieszeni, wyjął pudełko zapałek, zapalił jedną i podsunął Silbermannowi.

– Proszę – powiedział, po czym zapytał: – Dużo Żydów tu mieszka?

– Nie mam pojęcia – odparł Silbermann, zdziwiony tym, jak obojętnie brzmi. – Niech pan spyta portiera. Ja nie jestem stąd. – Uniósł ramię do pozdrowienia: – Heil Hitler.

Gdy mężczyzna odpowiedział mu w identyczny sposób, Silbermann, niezatrzymywany, poszedł dalej. Tylko się nie oglądać, pomyślał. Iść nie za szybko i nie za wolno. Bo kto zachowuje się zbyt podejrzanie niepodejrzanie, zbyt nachalnie nienachalnie, ten… Boże drogi, czego ci ludzie właściwie ode mnie chcą? Opuścił już sień i ruszył przez dziedziniec. Idąc, dotknął nosa. Ale jesteś ważny, pomyślał. Od ciebie teraz zależy, czy człowiek jest wolny, czy jest więźniem, jak żyje i czy żyje. Komu się z tobą nie poszczęściło, tego możesz nawet zabić. Przed wyjściem z budynku natrafił na kolejnego mężczyznę, który wydał mu się podejrzany.

– Hm? – zwrócił się do niego śmiało, niechcący naśladując Theo Findlera. – Na co pan tak czeka, co? Zagadnięty wzdrygnął się i automatycznie stanął na baczność, co ludzie bez charakteru uważają za prawidłową postawę.

– Taka mała nagonka na żydków – powiedział tamten z mieszaniną poufałości i szacunku.

– Aha. – Silbermann na pozór obojętnie przyjął wyjaśnienie do wiadomości, po czym, niezatrzymany również na tym posterunku, poszedł dalej, od niechcenia podnosząc rękę w pozdrowieniu. Znalazłszy się na ulicy, przystanął w oczekiwaniu. Przejęty lękiem zastanawiał się, co się dzieje na górze. Gdyby to wiedział. Przecież oni chyba nie będą… Owszem, będą. Ale w końcu jest tam Findler. Nagle ogarnął go potworny strach. Przecież tamta banda wyrostków może w każdej chwili opuścić dom, zjawić się tutaj, zatrzymać go, jeden z tych z posterunków mógł po czasie zacząć coś podejrzewać. Silbermann ruszył przed siebie i szedł coraz szybciej.

O autorze

Ulrich Alexander Boschwitz (1915–1942) to niemiecki pisarz żydowskiego pochodzenia. Wyjechał z Niemiec w 1935 roku. Po internowaniu w Anglii trafił do Australii. Kiedy w 1942 roku usiłował wrócić do Europy, w statek, którym płynął, trafiła niemiecka torpeda.

W 2018 roku odnaleziony po 80 latach „Podróżny” po raz pierwszy ukazał się po niemiecku i wywołał sensację. Książka poruszyła już czytelników i krytyków w kilkunastu krajach, a w Polsce ukazała sięw nowej serii wydawniczej KAIROS, która ma pomóc czytelnikom zrozumieć ducha naszych czasów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *